
kuchnia galicyjska #3: pierogi z bryndzą i ziemniakami
Tym razem przepis nie pochodzi z lwowskiej książki kucharskiej Marii Disslowej, a z „Nowoczesnej kuchni domowej” Antoniny i Jana Piętków, wydanej w Warszawie w 1934 r. (wydanie, które mam, jest już trzecim). Pozwolę sobie jednak domyślać się, że zarówno wspomniana pozycja, jak i pierogi z bryndzą były doskonale znane we Lwowie. W końcu o bryndzę musiało być tu łatwiej, niż w Warszawie.
Aby pierogi były naprawdę udane, trzeba użyć dobrego gatunkowo sera. Prawdziwą bryndzę można do dziś kupić na targu w Kosowie Huculskim lub zaprzyjaźnionych gospodarstwach, jeśli ktoś takowe posiada. Ja musiałam zadowolić się bryndzą słowacką (pamiątka z tegorocznych nart), w dodatku część kupiłam w Tesco w Popradzie. Nie naśladujcie mnie. Domowa bryndza może stać w chłodnym miejscu kilka miesięcy, ta z Tesco miała termin przydatności 2 tygodnie.
Przygotowanie obiadu zajęło mi 2h, pewnie poszło by dłużej, gdyby nie to, że w lepienie pierogów włączyła się całą rodzina ;) – ale może czyjeś zręczne rączki szybciej się sprawią, niż moje. Pracę ułatwiłby także robot, mój doskonale wyrabia ciasto, tylko akurat się popsuł, a ręczne wyrobienie ciasta na pierogi to min. 15 minut uczciwej pracy.
Z podanych proporcji wyszło 70 sztuk.
Koszt 1 porcji (10 szt.) – ok. 6 hrywien (2,5 zł)
Pierogi z bryndzą i ziemniakami
40 dkg. mąki
1 jajo, sól
1/2 szkl. wody let.
20 dkg. bryndzy
4 ziemniaki
2 jaja
10 dkg. masła
1 cebula, pieprz
Ugotować ziemniaki, zemleć je w maszynce, dodać do nich dwa jaja, sól, pieprz i bryndzę, wszystko razem dobrze wymieszać. Rozwałkować ciasto, zrobić pierogi z tą masą, ugotować i polać masłem zrumienionem z cebulką. Można też podać do nich kwaśną śmietanę.
W przepisie nie jest to zaznaczone, ja nie soliłam ziemniaków, ani gotowego farszu – bryndza była wystarczająco słona. Nie zapomnijcie za to posolić ciasta i wody, w której gotuje się pierogi.











