odessa wycieczki odessa przewodnik po odessie

Odessa nieoczywista #10. Sahalinczyk.

Uwaga, tekst nie dla ludzi o słabych nerwach!

Podczas ostatniego pobytu w Odessie trafiliśmy na wycieczkę do dzielnicy o nazwie Sahalinczyk, położonej za dworcem kolejowym. Jak się okazało, ta dziwna nazwa miała związek z połączeniem morskim Odessa-Sachalin, wykorzystywanym do transportu więźniów do carskich więzień, a potem do łagrów sowieckich. Nieopodal było więzienie etapowe i baraki dla skazańców, stąd też dzielnica nie cieszyła się najlepszą sławą, podobnie jak Mołdawanka.

Z innych ciekawych miejsc w okolicy warto wspomnieć górkę o romantycznej nazwie Czumka. Jest to 8-metrowy kurhan ofiar dźumy z 1812 r. i następnych – tysiące ludzi w bezimiennej mogile, na szczycie której jest obecnie… parking.

Jakby tego było mało, w 1933 r. Sachalinczyk wsławił się swoim własnym ludożercą. Był to uchodźca z Donbasu, być może zaznał wcześniej głodu (to rok Hołodomoru) i ukrywał się pod pseudonimem Czałdon. W Odessie ożenił się i zorganizował bandę, która trudniła się zabójstwami i handlem ludzkim mięsem. Bandytom w procederze pomagały żony. Po kilku miesiącach wpadł w ręce policji, został zastrzelony w czasie obławy. Ofiarą ludożercy padło 26 osób.

Dawniej Sachalinczyk był dzielnicą biedoty. Można tu było wynająć pokój w hotelu robotniczym za ułamek tej ceny, co w centrum miasta. Działało także kilka fabryczek, głównie związanych z aktywną rozbudową miasta w II poł. XIX w. – wyrobów żeliwnych i betonowych. Dziś także nie jest tu elitarnie. Zabudowa jest tu niewysoka i niewysokich lotów. Wiele domów od kilku dziesiątek lat w zasadzie nie nadaje się do zamieszkania. Pieniędzy na mieszkania zastępcze brak, ale za to w latach 90. mer Odessy zwolnił mieszkańców z czynszu. A nie ma czynszu – nie ma remontów. Mnóstwo za to klimatycznych podwórek pełnych kotów.

Murka

To właśnie na Sachalinczyku osiedlił się z córką Margot (Margaritą) inżynier Siemion Dmitrijewski, który w wydarzeniach rewolucji Bolszewickiej stracił żonę i pracę. Wkrótce inżynier został zamordowany przez bandytów pod własnym domem. Margot wpadła w ręce miejscowej szajki bandytów i została przegrana w karty, stając się wkrótce pełnoprawną członkinią, a wreszcie hersztem synnej bandy z Mołdawanki. Swoją działalnością, mając zaledwie 18 lat zarobiła na pseudonim Krwawa Margaritka. Według jednej z wersji, to właśnie ona z polecenia bolszewików wysadziła w powietrze odeski skład amunicji – w wyniku czego zginęło 1000 osób, a rannych było kolejnych 8 tysięcy. Nieprzypadkowo skład znajdował się właśnie koło Sachalińczyka, gdzie Margot straciła ojca i dawne życie. Po trzech latach napadów i grabieży, w tym w przebraniu machnowców lub bolszewików Margarita wpadła w ręce prawdziwych bolszewików i została rozstrzelana. Jej tożsamość wkrótce się przydała – w jej rolę weszła Maria Klimowa, młodziutka agentka Czeka, która miała przeniknąć w ten sposób jako Margarita-Murka do odeskiego półświatka. Udało jej się, ale zakochała się w herszcie bandy, którego miała aresztować; lub też bandyci dowiedzieli się, kim jest naprawdę i zastrzelili ją – o ile to w ogóle wszystko prawda, bo dokumentów na temat tych burzliwych czasów jest niewiele. Jedna z wersji mówi też, że jej zabójstwo było mistyfikacją, a Klimowa dożyła spokojnej starości, do emerytury pracując w NKWD.

Historia ta natchnęła odeskiego poetę do napisania piosenki „Murka”, która szybko zdobyła ogromną popularność. Istnieje także jej polska wersja:

źródła:

http://hrabro.com/42721

https://lotsia.com.ua/article/odessa-istoriya-saxalin?12:12 (dużo ładnych zdjęć)

https://dumskaya.net/news/epicentr-sahalinchika-i-ego-giteli-fotoreportag-015468/

Реутов С. В., Легенды бандитской Одессы, 2018

http://porto-fr.odessa.ua/2000/14/14-4.htm

https://od.vgorode.ua/…pro-sakhalynchyk

5 1 vote
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

Elegancki tekst, Kasiu. Gdybym natknął się na niego w DoRzeczy Historia myślałbym, że napisał go albo Koper, albo Stańczyk :)

Przypomniały mi się historie reportera „Życia” spisane w Permie po słynnym pożarze tamtejszej dyskoteki zorganizowanej w halach magazynowych nieprzystosowanych do ewakuacji większej ilości ludzi.
Powszechna przestępczość, prostytucja i hitowa trójka meneli zaczepiających samotników na przystankach tramwajowych, częstująca ich „wzmocnioną” gorzałą, a potem nieprzytomnych działkująca ich jak jakieś krowiny i sprzedająca tak pozyskane ludzkie mięsiwo do budek z wietnamskim żarciem.

Co do fotek z Sahalinczyka, 35 lat temu podobne obrazki można było znaleźć np. na pełnej Cyganów Małej na Pradze, ale teraz już nie jest tam tak źle.

A ja myślałam, że znam Odessę…

Ale co tam Odessa… Uwierz mi Ewo, że są dzisiaj takie rejony Warszawy, w których mógłbym się zgubić jak w jakimś Jekaterynburgu :D

Dzień dobry!

Klimatycznie…

Trochę przypomina Bułgarię, trochę łódzkie kamienice – zdjęcie nr 185637 a ceglana kamienica ze zdjęcia nr 190038 całkiem jak w starym centrum Zgierza pod Łodzią, gdzie mieszkam.

Taki klimat podwórek obecny jest w łódzkich „studniach”.

Pozdrawiam, MŁ

Pewnie w Krakowie też gdzieś są takie miejsca…

W Krakowie takie klimaty się skończyły jak wybudowali GK, bo to był ostatni, tak zaniedbany kwartał miasta. Teraz zostały tylko pojedyncze kamienice… Na szczęście.

W Podgórzu jeszcze można znaleźć więcej niż tylko pojedyncze zaniedbane kamienice.

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest