Rano wybraliśmy się z Karolem do skansenu. Jego bardzo pobieżne zwiedzenie zajęło nam cztery godziny. Wciąż jest niemożliwy upał. W skansenie poznaliśmy dwóch młodych Austriaków i Amerykanina (a może na odwrót).
Zrobili sobie zdjęcia z Martą pod chałupą z Zakarpacia.
Karol spotykał na każdym kroku osoby ze swoich rodzinnych stron – najpierw jakiś dziadek, pracownik skansenu, zaczął się przed nami wywnętrzać i okazało się, że jego dziadek i dziadek Karola urodzili się w tej samej miejscowości (pod Łomżą). Potem to samo oświadczył Amerykanin…

Nie dość, że dzisiaj jest piątek trzynastego, to przebiegł nam drogę czarny kot. Mimo to wieczorem odbyła się całkiem udana imprezka (tym razem już bez kotletów), za to z dwoma zwłokami (Tarasa i Wasyla, którzy byli już po „symbolicznej popijawie”). Ale udało się zagrać dwa razy w karty. No i niektórzy porozmawiali sobie o futbolu, hm.
Karol ma dylemat, czy zostać do niedzieli na mecz, czy jechać na spotkanie swojej dziewczynie do Rzeszowa. Radził się nawet w tej sprawie naszych ukraińskich kolegów, stwierdzili, że powinien iść na mecz, a po dziewczynę wysłać mnie z Martą.

dodaj do notanika
otwórz notatnik

notatnik

skasuj listę info

Teraz możesz zebrać swoje ulubione miejsca, opisywane przeze mnie, w na jednej liście.
Z pewnością ułatwi to planowanie podróży do Lwowa!

Lista będzie nadal dostępna przy kolejnych wizytach z tego samego komputera, nawet bez logowania. zamknij
wyślij na e-mail... udostępnij na Facebook... widok mobilny

Send your list to a friend

FROM: (Your email): TO: (Your friend's email): Your message:
Send