Z. Szczerek „Przyjdzie mordor i nas zje”

Nie jest to książka dla miłośników Kresów. Raczej dla pokolenia, dla którego były one tabu, a których wejście w dorosłość zbiegło się z upadkiem ZSRR i otwarciem granic na wschód. Dla tych, którzy się tym wschodem zachłysnęli.

Autor prowadzi z czytelnikiem swoistą grę – rozpoczynając barwną i pełną niespodziewanych porównań podróż po obszarze postsowieckim wciąga go w coraz głębsze zaułki absurdu, żeby w połowie książki oznajmić, że „zawodowo zajmuje się ściemianiem”. Kiedy jednak czytelnik zaczyna wątpić, że wszystko opisane wydarzyło się naprawdę, przypomina sobie nie mniej absurdalne wydarzenia, których uczestnikiem był sam – a był nim każdy, kto choć raz zapuścił się na te tereny inaczej, niż z biurem podróży. I podobną książkę mógłby napisać każdy, kto w latach 90-tych, a nawet na początku XXI w. odwiedził kilkakrotnie Ukrainę.

Książka ma jednak drugie dno – mimo że każdy przeżył to sam, pobudza do refleksji, jak przeżył. Dla bohatera (autora?) podróże te stały się w końcu źródłem gorzkiej autorefleksji i przemiany. Czas na tę refleksję i u czytelnika.

38. OBRZYDLIWY PASZKWIL
kościół św. Marii Magdaleny39. Kaplica

zobacz także:

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pdf mini-guides

Ostatnie wpisy