fragment plakatu wystawy Swoje/cudze

9. Ukraiński Polak

Chcę jeszcze raz wrócić do okrągłego stołu i tego, co tam zostało wypowiedziane. Głos zabierał Mykoła Chmilowskyj (Muz. Historii Religii), odnosząc się znów do etnicznych markerów kultury. Początek tej wypowiedzi mi się spodobał: „Ukraińscy Rosjanie idą na śmierć i broniąc Ukrainy zabijają Rosyjskich Ukraińców”. Koniec już nie. Był on zresztą w sprzeczności z przytoczonym zdaniem. Powołując się na Wiaczesława Lipińskiego, dyskutant powiedział, że „wszystko, co znajduje się na terenie Ukrainy jest ukraińskie od A do Z (powiedział: „do Я”, bo to jest ostatnia litera ukraińskiego alfabetu). I dalej: że Polacy przed wojną mówili o lwowskich Ormianiach „polscy Ormianie”. Więc dlaczego oni, Ukraińcy, nie mieliby tak samo, nazywać ich ukraińskimi Ormianami? Powinni nawet.

Chciałam zareplikować, że „polscy Ormianie” nie wzięli się przecież stąd, że Polacy przywłaszczali sobie wszystko, co we Lwowie i na Kresach, a na tę nazwę zasłużyli wielowiekową polonizacją, zasługami dla Polski, wkładem w polską kulturę (choćby piszący po polsku Szymonowicz). Jakoś nie słyszałam o tworzących po ukraińsku ormiańskich poetach.

Nic jednak nie zdążyłam powiedzieć, bo zabrał głos Roman Czmełyk, dyrektor Muz. Etnograficznego. Był bardzo wzburzony, prawie wykrzyczał, że to jest właśnie ten etnocentryzm, który doprowadził do dwóch wojen światowych, a podejście jest bolszewickie!

A ja sobie tak myślę, że bolszewicy bolszewikami, a Lipiński to jednak był ukraiński Polak.

[ tekst pochodzi ze strony https://www.facebook.com/klozacd ]

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest