
Lwów od kuchni #8: zupa z pokrzyw
Sezon na pokrzywy uważam za otwarty! Pokrzywy są bardzo, bardzo zdrowe, zawierają łatwo przyswajalne żelazo, masę witamin, pobudzają przemianę materii, wpływają zbawiennie na stan skóry i włosów, działają wzmacniająco. Aż dziw, że w dzisiejszych czasach zaniechano jedzenia pokrzyw. Nasi przodkowie spożywali je chętniej.
Dzisiaj wypróbowałam dla Was zupę z pokrzyw wg przepisu niezastąpionej Marii Disslowej, która wiek temu uczyła młode lwowianki gotować. W zupie bardziej czuć smak szczawiu, niż pokrzywy, ale i tak jest rewelacyjna. Jeśli lubicie szczawiową, będziecie zachwyceni. Jeśli macie niedobory żelaza, koniecznie spróbujcie pokrzyw, działają cuda.
Zupa z pokrzyw
(na 4 porcje)
Po jednej garści:
– młodej pokrzywy;
– szpinaku;
– szczawiu;
pęczek koperku i pietruszki
1 cebula
4 dag masła
1 l. rosołu
2 dag mąki
1/4 l. śmietany
2 parówki
4 jajka jako dodatek
Zebrać młodą pokrzywkę, przebrać wraz ze szczawiem i szpinakiem, poobrywać ogonki, opłukać i posiekać.
Do rondla włożyć masło i posiekaną cebulę, gdy zmięknie cebula, dodać zieleninę, koper i pietruszkę i dusić pod pokrywą, podlewając rosołem. Po 1/2 godz. przetrzeć przez sito, rozprowadzić rosołem, osolić i zaprawić śmietaną, rozbitą z mąką.
Włożyć pokrajane parówki i natychmiast zestawić z ognia.
Do wazy włożyć jaja.
Zbierając pokrzywy pamiętajcie, aby robić to daleko od szos. Ja swoje zbierałam na Kaiserwaldzie.
Porcja zupy wyszła mi ok. 2 zł. W sam raz na kryzysowy obiad ;)












