(9-15.03)

W poniedziałek, 9 marca wróciliśmy z nart. Na Ukrainie był wówczas jeden potwierdzony przypadek zachorowania na koronawirusa. We Lwowie życie toczyło się swoim torem, nic nie zapowiadało jakichś rewolucyjnych zmian w ciągu najbliższych dni, a nawet tygodni.

Jednak właśnie tego dnia, oprócz sporej zaliczki za hotel na czerwiec, przyszła pierwsza prośba o anulowanie wycieczki zaplanowanej na 21 marca, wraz ze zwrotem pieniędzy. Zaskoczyła mnie ta prośba, uważałam ją za nieuzasadnioną, zaproponowałam obserwowanie sytuacji i ewentualnie przeniesienie wycieczki na inny termin. Cały dzień jednak myślałam o tym i popołudniu napisałam, że zmieniłam zdanie i zwrócę wpłacone pieniądze. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak lawinowo potoczą się sprawy, a sytuacja będzie zmieniać się z godziny na godzinę – i następnego dnia zapadnie decyzja o kwarantannie.

Jeszcze w piątek chętnych do podróży na Ukrainę nie było zbyt wiele

W tym samym czasie jeden z obywateli Ukrainy próbował przemycić do Polski ponad 10 tys. maseczek ochronnych. Jeszcze dwa tygodnie temu kupiłam taką przy okazji wizyty w szpitalu za 8 uah. Potem znikły z aptek, po czym pojawiły się, ponad dwa razy droższe.

kolejka pod apteką we Lwowie

Po dwóch dniach warunki kwarantanny zostały zaostrzone. Już wiemy, że prędko żadnych wycieczek nie będzie. Zabrania się zgromadzeń, zamknięte zostały instytucje kulturalne. Tymczasem niektórzy moi znajomi wyśmiewają zasady bezpieczeństwa, beztrosko siedzą w lwowskich restauracjach, a nawet umawiają się na wspólne wycieczki, żeby uprzyjemnić sobie czas bez pracy. Działają podziemia jezuitów, żadna z trzech największych sieci lwowskich restauracji nie zamknęła swoich lokali. Przewodnicy, którzy jeszcze nie słyszeli o planowanym zamknięciu granic beztrosko zapraszają na wycieczki („Lwów każdemu zdrów”). Jedna z lwowskich polskich dziennikarek napisała, że lekarstwem na panikę jest wycieczka do Lwowa:

„I tu zachęcam zdesperowanych do przyłączenia się do ruchu turystycznego w kierunku Ukrainy. Ale grupami nie więcej niż 4 autobusy na raz, bo jedynie zgromadzenia do 200 osób na terenie Lwowa są legalne. Czemu do Lwowa? Dlatego, że najbliższy przypadek koronawirusa jest odległy o 300 km w czerniowieckiej obłasti. I ten jeden z trzech na całe państwo ukraińskie. Inne są jeszcze dalej. Reszta – niepotwierdzone”.

Mija czwarty dzień kwarantanny. Po mieście wciąż chodzą nieliczne wycieczki – cały czas można zwiedzać np. wnętrza opery. W internecie można znaleźć wideo z bazarów lwowskich (pełno ludzi) i protestów politycznych w Kijowie (jeszcze więcej). W sklepach na razie spokojnie, wszystko jest, ale i ruch spory.

Sytuacja ukazała, gdzie kto naprawdę czuje się u siebie. Moja córka we wtorek poleciała do Polski (studia), a we czwartek była już z powrotem we Lwowie. Natomiast kilkoro znajomych mieszkających na Ukrainie od wielu lat od razu w pierwszych dniach kwarantanny pojechało do Polski. Na granicy w Korczowej utworzyły się z kolei gigantyczne kolejki na wjazd na Ukrainę – według służb granicznych czas oczekiwania na odprawę to 43 godziny dla ciężarówek, 17 dla autokarów i 20 dla samochodów. Rzeczywiste czasy są pewnie jeszcze dłuższe. Większość to pewnie pracujący sezonowo lub na czarno w Europie Ukraińcy – najpopularniejszym kierunkiem ich wyjazdów była Polska i Włochy, można się więc spodziewać, że wiozą nam właśnie wybuch epidemii.

kolejka do pociągu Przemyśl-Lwów

Czwartego dnia epidemii jeden z lwowskich restauratorów nie czekając na wytyczne z góry podjął decyzję o zamknięciu swoich restauracji („jeśli ma to uratować choć jedno życie – warto”). Należą do niego takie lokale jak Mons Pius, Paradżanow, Libraria, Szampaneria, Centaur, Taron. Warto o tym pamiętać, kiedy skończy się kwarantanna. Natomiast kościoły i cerkwie działają normalnie, mimo zakazu zgromadzeń. Katedra udostępniła msze do odsłuchania online w czasie rzeczywistym, ale w kościele św. Antoniego odbyły się zaplanowane rekolekcje.

dodaj do notanika

2
Dodaj komentarz

2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paweł OFMC

W stolicy najgorsza jest spanikowana, „oświecona”, napływowa lemingoza z rozmaitych banków i innych korposzczurowni, napromieniowana tefałenem, mediami Agory etc. Wykupują wszystko co się da, jakby ruskie weszli. Mam nadzieję, że szybko się wystrzelają z hajsu, bo normalnych zakupów nie sposób zrobić.
Warszawiacy zachowują się racjonalnie. Znajomi Ukraińcy, którzy z nami trenują również.

My robimy swoje. Wczoraj jak co roku upamiętniliśmy Józefinki. 100 lat temu Józef Piłsudski został pierwszym marszałkiem odrodzonej po zaborach RP. Kto ma ochotę na relacje niechaj wstuka w google: facebook OFMC.

Ewa z Krakowa

A u nas już nie zagrożenie epidemiczne, tylko stan epidemii.
Nadrabiam różne lwowskie lektury, po raz drugi czytam „Tamten Lwów”.
I tęsknię za Lwowem nieustannie…

otwórz notatnik

notatnik

skasuj listę info

Teraz możesz zebrać swoje ulubione miejsca, opisywane przeze mnie, w na jednej liście.
Z pewnością ułatwi to planowanie podróży do Lwowa!

Lista będzie nadal dostępna przy kolejnych wizytach z tego samego komputera, nawet bez logowania. zamknij
wyślij na e-mail... udostępnij na Facebook... widok mobilny

Send your list to a friend

FROM: (Your email): TO: (Your friend's email): Your message:
Send