Spacer #11: rogatka wulecka

We Lwowie trwa właśnie sezon kwitnących krokusów. Te niepozorne kwiatki, jeśli występują w większych skupiskach, wyglądają wprost fantastycznie! We Lwowie jest kilka miejsc, gdzie można je podziwiać. Jedno z nich to nieciekawy i zapuszczony ogród botaniczny Akademii Medycznej, który ożywa tylko na tę jedną chwilę w roku. W tym roku znaleźliśmy jeszcze lepsze krokusowe miejsce przy ul. Arkasa. 

Morska okolica

Pierwszy raz byłam w tej okolicy. Na mapach z końca XIX w. i początku XX w. , teren ten jest po prostu białą plamą lub widnieje na nim jedyny obiekt: rogatka wulecka. Tu kończył się Lwów. Tylko na nielicznych zaznaczone są wytyczone już ulice i dwa domki (jeden z nich to pewnie willa Irena, o której będzie dalej). W okresie międzywojennym zabudowań przybyło, a anonimowe ulice otrzymały nazwy związane z polskim morzem – Bałtycka (zachowała nazwę do dziś), Morska, Okrętowa, Żeglarska. Po wojnie, jak można się domyślać z ozdobnych medalionów epoki chruszczowskiej, zabudowę uszczelniono. Dziś to spokojne osiedle całkiem niedaleko od centrum miasta. Życie płynie tu jak na wsi, choć zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej leżą tory tramwajowe. Łażą koty, kury. 

/mapa z 1936 r. www.lvivcenter.org

Willa Irena

Przed wojną były to dalekie peryferie Lwowa, a jednak  znaleźliśmy tu nawet ślad starszej zabudowy, i to nie byle jaki. Pośród powojennych „chruszczowek” stoi i dumnie prezentuje swoje imię willa Irena – typowa lwowska willa z końca XIX w., niewielka, ale stylowa i ładnie zachowana. Zdobi ją daszek z drewnianym naczółkiem, na dachu widać okienko z fantazyjnym szpicem, okna posiadają oryginalne żardinierki (dla doniczek z kwiatami), a fasadę zdobią pilastry nawiązujące do stylu klasycznego, a wieńczy ją wykonana z ekspresją figura św. Archanioła Michała. Przed willą w ogródku stoi figurka Matki Boskiej, niejedyna w obrębie tych kilku małych uliczek. Niestety żadnych dodatkowych informacji nie udało mi się znaleźć. 

5 1 vote
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

Ależ niespodzianka! :) Byłem przekonany, że WILLA PRZYSTAŃ przy Pułaskiego to jedyny taki cudowny przypadek. Przy której z tych „morskich” ulic stoi ta Irenka?
I czy są jeszcze inne w ten sposób oznakowane wille, które się do dziś uchowały?
PS.
Krokusy też rewelacja, acz jako symbol trzeźwości są nieco jakby nie na czasie :)

Niewątpliwie mam do nadrobienia, ale to dobrze, bo jak wiesz, we Lwowie czuję się jak ryba w wodzie i zamierzam tam kiedyś przyjechać na dłużej, ale nie mam dobrej stałej mety :)
W 1997 roku było do kupienia mieszkanie przy Rynku na rogu Serbskiej z widokiem na Ratusz, Pałac Lubomirskich, tramwaje wjeżdżające w Ruską – no wszystko to, co powodowało, że czułem się tam jak w bajce. Dwa pokoje w amfiladzie z aneksem kuchennym, niestety z łazienką na klatce schodowej, ale tą łazienkę właściciel lokalu obiecywał „anektować”. Pamiętam jak przewalający się tramwaj powodował drżenie koniaku w kieliszkach na stoliku. To mieszkanie było wykrojone z jakiegoś większego oryginału, ale sam widok z okna rekompensował wszystko. Kosztowało porównując ceny warszawskie – grosze. Ale temat ostatecznie się rozmył…
Niemniej: Willa Irena, Lwów, ul. Okrętowa – to też by był niezły adres. W wakacje non-stop siedzieliby w ogrodzie na grillu goście z Warszawy i inni mile widziani :)
Ech… rozmarzyłem się… :D

Oj tak, Kasiu, pomarzyć zawsze dobra rzecz :)
Ogólnie obecnie Rynek chyba to nienajlepsze miejsce na szukanie mieszkania, acz mam sentyment do kamienicy Korytowskiego pod 29-tym i jakby się taki apartament trafił z widokiem na Ratusz i na Pasaż Andriollego to ciężko bym nań zachorował, choć jego koszt pewnie szybko by mnie wyleczył, gdyż byłyby niebotyczny :)
A dwadzieścia parę lat temu było kilka świetnych okazji. Przy UJK na Mickiewicza – zgrabne mieszkanko z balkonem nad bramą i widokiem na Park Kościuszki pełen ledwo ubranych studentek; na Badenich po sąsiedzku późniejszej „Własnej Strzechy”, przy 3 Maja w kamienicy, którą tu opisywałaś, na Romanowicza (zaświatowe!)… Wystarczyło zainwestować i dziś by było z tego minimum cztery razy więcej hajsu. Ale młodość miała swoje prawa i beztroskie szaleństwa zdecydowanie zdominowały racjonalność postępowania.
Niemniej jednak jeszcze wrócimy do tematu, tyle że niestety nie tak prędko… ;)

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest