fot. Rubber Dragon /flickr
fot. Rubber Dragon /flickr

dziura

Trzeba w końcu coś napisac, bo ten blog umiera.

Choćby o pryszczu na tyłku (w koncu po to są blogi, nie?).

Wróciliśmy. Tą samą drogą, przez Iłżę, Opatów, Leżajsk… oczywiście Wasyl, który umówił się w Przemyślu z setką osób, wykluczał jakiekolwiek przystanki po drodze. Moje uwagi na temat zabytków mijanych po drodze w tamtą stronę chyba częściowo puszczał mimo uszu, bo w Iłży odkrył ze zdziwieniem „o, jakis zamek”. Ale w Opatowie już pamiętał.

Jadąc tak zatanawiałam się, dlaczego buduje się tak dużo brzydkich kościołów. Co drugi mógłby startować w konkursie na najbrzydszy kościół w Polsce z dużą szansą na wygraną… moim faworytem jest kościół w Jarosławiu:

Zauważyliście, że między Przemyślem a granicą nie ma ani jednej stacji benzynowej?
(jest za to kapliczka z dwoma, a raczej trzema Matkami Boskimi. ale o tym innym razem).

Dlatego biedni Polacy muszą jechać aż za granicę, żeby zatankować.
Bo od granicy do Mościsk stacji jest 8 czy 9.

Fatum ciągle nad nami wisi. Mimo, że granica przeszła sprawnie (w kolejce ciężarowej 143 samochody, w osobowej – 3), to przed Gródkiem wjechaliśmy po ciemku w jakąś dziurę – dwa koła do naprawy. No i jak myślicie – zadzwoniliśmy po pomoc drogową, która przyjechała i zabrała nas do najbliższego warsztatu?
Nie na Ukrainie. Wasyl zadzwonił po kolegę, który przyjechał ze Lwowa, zabrał mnie i dzieci, równocześnie próbując znaleźć telefonicznie jakąś pomoc – samochód, który by odholował nasz do Lwowa. Udało się za piątym razem. (Jeden nie odbiera, drugi śpi, trzeci je kolację i może być za 1,5 h, czwarty sam zepsuty). Mił być po 40 min., przyjechał po 1,5 h (ciekawe, o której by przyjechał ten, który miał być po 1,5 h – chyba nad ranem).
Przynajmniej auto zostało odholownedo całodobowej stacji napraw, zrobili od ręki, i tak JUŻ PO 6 GODZINACH od przekroczenia granicy mój mąż dotarł szczęśliwie do domu.
Kiedy stał tam i czekał na pomoc, zatrzymało się jeszcze 5 samochodów – 4 kierowców oglądało koła, piąty to była drogówka. Trzech kolesi wyszło, zapytali co się stało, jeden poświecił latarką, powiedział, że trzeba dwa razy młotkiem je..nąć i podpompować – i można jechać. I pojechali.

Dziura znajduje się 8 km przed Gródkiem, w okolicach wsi Rodatyczi. Ale to nie jedyna dziura na tej trasie. Jakby co, służę telefonem pomocy drogowej.

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest