Byłam dzisiaj na jubileuszu Iwana Hreczki. Skończył 80 lat. Znam go od 10 lat, był jedną z pierwszych osób we Lwowie, które poznałam, będąc na praktykach w tutejszym Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego. tak Roman Czmełyk wprowadzał mnie w środowisko ukraińskiej inteligencji. Znam go jako kolekcjonera, inicjatora dorocznych wyjazdów "na pisanki" na Huculszczyznę, zalożyciela Klubu Inteligencji Grekokatolickiej. Okazuje się jednak, ze to tylko niewielki fragment jego dorobku życiowego. Bardzo ciekawa uroczystość, dobrze, że się odbyła, bo takich rzeczy zazwyczaj ludzie dowiadują się dopiero na pogrzebie jakiejś znanej osobistości. Zebrało sie sporo znanych osób z kręgów muzealno-artystyczno-dysydenckich. Z Warszawy przyjechał Jan Malicki i Lech Mróz. Z naszych przemawiali na cześć szacownego jubilata dyrektor Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego Roman Czmełyk, dyrektor Instytutu Narodoznawstwa NAN Ukrainy Stepan Pawluk, Ihor Kałyneć – poeta i dysydent, jego żona Iryna Kałyneć, również więzień polityczny, Borys Woznyckyj – dyrektor Lwowskiej Galerii Obrazów, dyrektor Muzeum Iwana Franki w Krzyworówni na Huculszczyźnie, ojciec Sebastian od studytow i jeszcze kilka innych osób, których nazwisk nie pamiętam, z instytucji, o których istnieniu nawet nie wiedziałam.   

 
Iwan Hreczko i Roman Czmełyk

 
przemawia Ihor Kałyneć

 
prof. Lech Mróz wręcza jubilatowi obraz Nikifora 

Po części oficjalnej było oglądanie wystawy ze zbiorów jubilata, a następnie część nieoficjalna. Tam wspomniano o tym, że Hreczko był nie tylko kolekcjonerem, dziennikarzem, dysydentem, i tak dalej, ale także był, i jest ogromnym miłośnikiem kobiet. "pamiętam, jak chodziłem z nim po Karpatach, a Karpaty schodziliśmy wzdłuż i wszerz, że Iwan w każdej wsi miał jakąś lubkę". Ciekawie bylo popatrzeć, jak ci ludzie z uśmiechem teraz wspominają lata spędzone w syberyjskich łagrach, i wieczory w lwowskich barach, gdzie marzyli sobie, jak to zdobędą niepodległość dla Ukrainy i już rozdzielali między sobą posady w rządzie. Hreczko miał otrzymać tekę ministra Wyznań Religijnych, teraz nazywają go świeckim "greCZkokatolickim władyką". 

Był też jeden pan z Cmentarza Łyczakowskiego, którego znałam z widzenia, ale nie wiem jak się nazywa, który powiedział, że przed wojną była we Lwowie bardzo porządna firma pogrzebowa Concordia, która miała, ni mniej, ni więcej, a… hotel na cmentarzu. Hotel dla nieboszczykow, w którym mogly spoczywać ciała ich klientów, dopóki rodzina nie wybuduje własnego grobowca. I on właśnie w prezencie urodzinowym chciałby Hreczce podarować miejsce grobowe na polu 54. Zaczęły się żarty, czy będzie mógł na spacery wychodzić, i że daleko stamtąd do Zapolskiej, a okazalo się, że podarunek był jak najbardziej poważny. Żeby pochować kogoś na Cm. Łyczakowskim potrzebna jest zgoda mera, a od jakiegoś czasu mer z niewiadomych przyczyn nie chce się godzić na pochówki zasłużonych lwowian na Łyczakowie. Więc on już mu zawczasu załatwił. Kosztowało 20 tys. hrywien. Poza tym jest jeszcze 20 miejsc, więc trzeba się spieszyć.   

Kiedy wieczór już dobiegał końca, rozmawiałam trochę dłużej z Jarosławem Łemykiem, też kolekcjonerem, i jak się okazuje, dysydentem. Pochodzi z tej samej rodziny, co Mykoła Łemyk, który w latach 30-stych, jako członek OUN, dokonał zamachu terrorystycznego na konsulat radziecki we Lwowie (pisałam o tym kilka notek wcześniej). Dziadek Jarosława i ojciec Mykoły byli braćmi. Okazuje się, że jego matka pochodziła z mieszanej rodziny, ojciec był Polakiem, i jego trzech wujów po wojnie jako Polaków wywieziono do Wrocławia. Czwarty, co się "do polityki nie pchał" został. Pan Jarosław nie pamiętra, żeby byly kiedyś jakieś waśnie między Polakami a Ukraińcami, uważa, że wszystko się zaczęło dopiero ok. 1943 roku. Po wojnie też nie bylo szczególnych antagonizmów. Wszystko to podsycali tylko politycy. On, z racji swego pochodzenia znał i polską powojenną inteligencję, i ukraińską, bywał u tych, i u tych. 

Jednak kiedy Hreczko przyjmował życzenia, ktoś powiedział, że kiedyś nie do pomyślenia było, żeby Ukrainiec z własnej woli całował się z dwoma Polakami i nie został zaraz posądzony o brak patriotyzmu. A profesor Mróz dodał: "i żaden z nas nie jest homoseksualistą". 

_______________

Iwan Hreczko (z informacji biograficznej z wystawy) 

ur. 1929

 

Znany kolekcjoner, działacz i popularyzator ukraińskiej spuścizny kulturalnej. Urodził się w Nadwórnej (obwód Iwano-Frankowski). Jego starszy brat walczył w szeregach UPA, matka i siostra zostały zaaresztowane i wywiezione na 15 lat do łagru na Syberii. W 1946 r. zginął brat, w 1947 r. zabrakło ojca. Tego też roku Iwan postanowił przenieść się do miasta metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Od wczesnych lat interesował się sztuką, po przyjeździe do Lwowa wszedł w środowiska inteligenckie, i, razem z Wołodymyrem Witrukiem stał się inicjatorem powstania sporej grupy kolekcjonerów. Podczas swoich podróży po Huculszczyźnie, Bojkowszczyźnie, Pokuciu, Podolu, Bukowinie zbierał wszystko, co mogło ulec zniszczeniu z przyczyn ideologicznych, wyrzucone, zapomniane. W ciężkich czasach Breżniewa działał aktywnie w podziemiu, w cerkwi greckokatolickiej przy biskupie Wołodymyrze Sterniuku, nawiązywał kontakty z diasporą. W ciągu wielu lat zebrał najcenniejszą kolekcje ikon na szkle i ciekawą kolekcję tkanych pasów ukraińskich – krajek oraz pisanek. Od końca lat 80-tych był zastępcą ds. kontaktów międzynarodowych przewodniczącego lwowskiej filii Ukraińskiej Fundacji Kultury. Był aktywnym czlonkiem grupy kulturologicznej "Jewszan-zillia". Podczas powstawania "Ruchu" Iwan Hreczko odpowiadał za stosunki międzynarodowe i międzyreligijne. W 1991 r. wraz z Teodozjuszem Starakiem, Ihorem Kałyncem, Jarosławem Hnatiwem i Jarosławem  Łemykiem zalożył we Lwowie Klub Inteligencji Greckokatolickiej. Wysunął ideę stworzenia we Lwowie Muzeum Prywatnych Kolekcji.  

dodaj do notanika
otwórz notatnik

notatnik

skasuj listę info

Teraz możesz zebrać swoje ulubione miejsca, opisywane przeze mnie, w na jednej liście.
Z pewnością ułatwi to planowanie podróży do Lwowa!

Lista będzie nadal dostępna przy kolejnych wizytach z tego samego komputera, nawet bez logowania. zamknij
wyślij na e-mail... udostępnij na Facebook... widok mobilny

Send your list to a friend

FROM: (Your email): TO: (Your friend's email): Your message:
Send