<p ...

Pasaż Mikolascha cz. 2

Wejdźmy jednak do środka, chyba wszyscy na to czekają. Gotowi?

Czegóż tam nie było! No, owszem, Carrefoura nie było, ani H&M, ale i bez tego było w czym wybierać. Tutaj Szymon Antheil oferował konfekcję damską, można się było także zaopatrzyć u Leona Skrzypka lub w Powszechnym Składzie Odzieży lub u Sary Schimmel. Na wybrednych czekali krawcy – bracia Stauber, Waniak i Kopacz. Po sąsiedzku u Markusa Pfeffera można było nabyć płótno, Korsieński sprzedawał sukno, a u Mordechaja Landaua była plisownia.

A ubrania sprzedawano nie byle jakie, a zgodne z najnowszymi światowymi trendami. Pierwszy krajowy dom towarowo-eksportowy „Jutrzenka” wydawał ilustrowany cennik, z którego „przy zamówieniach nie należy nic wycinać, wystarczy podanie odnośnego numeru zamówienia. Cennik prosimy przechować, celem posłużenia się nim i w przyszłości”. Cennik miał na ostatniej stronie adnotację małym drukiem: „Godnym zaufania Osobom udzielamy chętnie kredytu”.

Można było sobie wybrać wedle gustu i uznania: „piękna bluzka ostatniej mody, z bardzo dobrej najnowszej materyi wełnianej w gustownych odcieniach, w rozmaitych wykończeniach. K. 14-50 do 16-50.

Lub: „Najnowszy, pięknie ubierający kapelusz damski z długowłosego pluszu jedwabengo, nadzwyczaj gustownie ubrany K. 12-50; ten sam z aksamitu cylindrowanego K. 14;

„Bardzo szykowne ubranie męskie dwurzędowe, składające się z surduta, kamizelki i spodni, z modnej materyi w kratkę, paski lub kropkowanej, z podszewką – po K. 29 do 60;”

„Elegancki kołnierz, u końca szeroko się rozpościerającyz ogonkami i klamrą, podszyty jedwabiem, z piżmaka sobolowego – K. 65”

„Kalesony Jaegera ze szwajcarskiej materyi nicianej, majtki damskie, spodenki dla chłopczyków;”

Były oczywiście i sklepy spożywcze: Komarnicki i Biliński sprzedawali owoce, Bralspiess „Cukry”, Nowyk nabiał, a Fryderyk Schlaicher wódki i likiery – jakże mogło tego zabraknąć!

Józef Guss oferował wyroby jubilerskie spółki Guss&Winokur, Samuel Schorr – papier, a Awin T. i J. szkło i porcelanę. W firmie „Wulkan” można było nabyć kable i artykuły elektrotechniczne. Zakład Gazowy Miejski sprzedawał przybory oświetleniowe.

Do Zygmunta Bacha chodziło się po nasiona. W pasażu przyjmowali także lekarze: Samuel Akselrad i Teodor Bohosiewicz. W przedstawicielstwie Wein & Bily mogli zaopatrywać się w „aparaty elektromedyczne” oraz „maszny i przybory dentystyczne”. A Arnold Werner, „właściciel fabryki wyrobów ceramicznych w Olińsku” oferował „piece kaflowe li tylko z materyału ogniotrwałego, oraz kuchnie i wanny kaflowe. Katalogi na żądanie darmo i opłatnie”.

Oczywiście można było kupić także meble i inne elementy wyposażenia wnętrz:

Bardzo praktyczne szafki na bieliznę lub do innych celów w różych wykończeniach, K. 17do 40; bardzo modne krzesła do jadalń lub salonów, w różnych pięknych wykończeniach, K. 5 do 9; trzyczęściowe materacez materyi w pasy lub w desenie, wypełnione trawą „afrique”, blisko 21 klgr. ciężkie, wszystkie 3 części – K. 24 do 30;

A nawet: „kompletne urządzenie, składające się z dwóch szaf, dwóch łóżek, 2 szafek nocnych z płytami marmurowymi lub bezi umywalni z płytą marmurową i zwierciadłem lub bez. Po K. 250 do 450”. Po meble zresztą nie trzeba było iść specjalnie do pasażu, a może nawet ich tam w ogóle nie trzymali, bo w cenniku piszą, że „przesyłkę mebli uskutecznia się zawsze koleją. Dlatego zamawiając takowe należy zawsze podać stację kolejową, na którą mają być wysłane.


Wózek dla dziecka? Proszę bardzo, w Pasażu Mikolascha; Były w pasażu nawet przedstawicielstwa Austro-Daimler i Citroena, to zwykłego wózka miałby nie być?

 

Miał tutaj także swój antykwariat jeden z najsłynniejszych lwowskich antykwariuszy, przedstawiciel całej dynastii w której profesja ta przechodziła z ojca na syna – Leib Igel. Miał filę w Krakowie, przy Floriańskiej, wydawał katalogi firmowe, wzbogacał on swoją antykwarnię o dublety starych druków i literatury emigracyjnej w Rapperswilu. Znał doskonale „Bibliografię polską” Karola Estreichera.

W pasażu znajdowały się także zakłady usługowe, takie jak atelier fotograficzne. Długi czas działało tu atelier „Adela”, którego właścieielem był Robert Schaller, a potem Tadeusz Jaworski.

Zakłąd ten wyróżniał się najpiękniejszymi, secesyjnie zdobionymi tekturkami, na które naklejano zdjęcia. Z drugiej strony też były ładne, bo dzisiejsze zdjęcia nie umywają się do ówczesnych.

Poza lokalami handlowymi i usługowymi znajdowały się tu siedziby firm, towarzystw i organizacji, a nawet aula Uniwersytetu Ludowego im. Adama Mickiewicza.

 

29 stycznia 1933 r. w ośmiu salach „Pasażu Mikolascha” Lwowski Klub Krótkofalowców zorganizował wielką wystawę amatorską, której hitem była prezentacja telewizora, skonstruowanego przez jednego z członków klubu, Jana Ziembickiego. Niestety, telewizor nie mógł zademonstrować odbioru programu telewizji Londyn ( jedynej ówczesnej) , ponieważ zaczynał się on o godz. 24.00, a wystawa była zamykana już o godzinie 19.00.

Można było za to obejrzeć coś w kinie. W pasażu były aż dwa kina oraz biuro „Universal Pictures Corporation”. Pierwsze kino w pasażu założył Hermann Opat, przedstawiciel wiedeńskiego studia filmowego. Nazywało się ono – tak samo jak studio – „Urania” i mieściło się w wydzierżawionym pomieszczeniu fotoplastikonu Kazimierza Kropiowskiego. Nie było to kino zupełnie takie, jak dzisiaj, pierwsze sale kinowe były małe i kamerlane. Kino to zmieniało potem nazwę na „Sinefon”, „Kuchar”, „Pasaż”, „Ton”.

Przy drugim końcu pasażu od 1912 r. znajdowało się drugie kino – Lux (potem „Uciecha”). To kino działało jeszcze do niedawna. Specjalnością „Uciechy” były westerny, o czym wspominają niemal wszyscy starzy lwowiacy (jako dzieci stali bywalcy tego kina).

 

W pasażu można było też oczywiście mile spędzić czas za kawiarnianym stolikiem i zjeść coś. Mieściła się tu dwupoziomowa kawiarnia „Pałac Kryształowy”.

22 czerwca 1941 r. w pasaż uderzyła niemiecka bomba, zresztą jedna z niewielu, które uczyniły szkody we Lwowie. Po wojnie podwórko częściowo zabudowano. Kilka lat temu powstał pomysł odbudowania przynajmniej części pasażu, od ul. Kopernika. Póki co cisza w tym temacie.

Może nie powinnam tego pisać? Takie smutne zakończenie….

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest