patriotyczny obowiązek
Zrobiły mi się zaległości na blogu – bo czeka na opisanie wycieczka do Poczajowa i Krzemieńca, i moja ostatnia grupa z koła emerytów z Olsztyna, jakieś przemyślenia przy-okazji, i codziennie pojawia się jakiś nowy temat.
W sobotę wyszliśmy na Rynek i spotkaliśmy dziewczyny – najpierw Jankę, potem Beatę i Grażynę, potem Agnieszkę. W niedzielę wyszliśmy na Rynek i spotkaliśmy Olka i Natalię. Uroki mieszkania w centrum.
W sobotę odbyły się „spotkania polskie”, które opuściłam. „Sprzeniewierzyliśmy się idei i oglądaliśmy niepolski film”. Komu w Polsce coś takiego wpadłoby do głowy? Żeby spotkanie przyjaciół – piwo, chipsy i orzeszki, połączone z oglądaniem filmu na laptopie podporządkowywać jakiejś idei (w dodatku narodowej), a potem mieć jeszcze wyrzuty sumienia, że się jej sprzeniewierzyło. Czy to tylko semper fidelis Lwów tak może?
A problem polega na tym, że już za bardzo nie ma co oglądać, bo wszystko, co mieliśmy, zostało obejrzane. W Polsce idziesz sobie do wypożyczalni, i masz co chcesz – od Wajdy po Pasikowskiego. U nas nie powybrzydzasz. I te ciągłe – będziesz w Polsce? Przywieź gazetę… książkę… film…
Ja to nawet na tyle daleko od tej polskiej rzeczywistości jestem (choć jeżdżę, może najczęściej ze wszystkich do Polski), że dopiero od wycieczek, które oprowadzałam, dowiedziałam się, że zmarł Grechuta i Dzieduszycki.
Na tym ostatnim spotkaniu padł też fajny pomysł. Szkoda, że Beata zabroniła mi o tym opowiadać, bo to chyba najlepiej by zilustrowało groteskowość rzeczywistości, w której żyjemy. Naszej potrzeby polskiej kultury, i naszych zarazem możliwości. Z nutką ludowej romantyki.
***
Dzisiaj byłam umówiona na nagranie audycji dla Radia Lwów. Opowiadałam o Żółkwi. To mój czwarty występ w Radio Lwów. Przygotowywałam się trochę wczoraj, i dzisiaj, a wczoraj posprzeczaliśmy się z mężem. Posprzeczaliśmy się z jego winy, ale chcąc mi jeszcze szpilę wsadzić powiedział – Powinienem był się domyślić, że dzisiaj z Tobą można rozmawiać tylko o Żółkwi.
Uśmiechnęliśmy się oboje. Może coś w tym jest. Mój mąż uważa, że nagrywanie audycji dla Radia Lwów, którego prawdopodobnie nikt nie słucha („jestem pewien, że nawet Beata, która nagrywa te audycje go nie słucha”) jest arcyniepotrzebnym zajęciem. Powiedziałam, że uważam to za swój patriotyczny obowiązek. Trochę z przekąsem, ale z drugiej strony czy tak nie jest? Kiedy przychodzą zaduszki, Beata każdemu przypomina, że ma do przygotowania sylwetkę do wspomnienia na antenie. I nie ma „a może chciałbyś/chciałabyś wystąpić a audycji zaduszkowej”. To jest z przydziału, jak w wojsku, jak w szkole. Z tą Żółkwią też się nie pchałam na antenę. Usłyszałam, że moja kolej, i już. Nie przyszłoby mi go głowy powiedzieć nie. Bo to jednak mój patriotyczny obowiązek.
Jakby tak tylko człowiek chciał, jaką to karierę można zrobić – tu radio, tam teatr, tam zepół, czy chór kościelny… tu każdy jest jakiś sławny ;)
***
W Polsce Radia Lwów można słuchać przez internet. Audycje na falach radia Nezależnist odbywają się w soboty w godzinach 9-12 (wg polskiego czasu 8-11).










