Pod Złotą Różą

Od razu przy okazji opisze tu knajpę, w której wczoraj byliśmy. Knajpa nazywa się

Pod Złotą Różą (Pid Zołotoju Rozoju)

mieści się na końcu ul. Starojewrejskiej (na tyłach arsenału) i nazwą nawiązuje do synagogi, obok ruin której się znajduje. Z idei jest to restauracja z kuchnią żydowską (nie koszerną, pod turystów). Ładnie, nastrojowo urządzone wnętrze, zdobione archiwalnymi fotografiami żydowskiego Lwowa, można sobie zrobić zdjęcie w chasydzkim kapeluszu… z pejsami. Spory ogródek letni.

Na wstępie kelnerka przynosi dzbanek z wodą i miednicę – do mycia rąk. Każdy klient dostaje też na początek macę.

Największą osobliwością restauracji jest to, że w menu nie ma cen – zamawia się w ciemno. Na koniec można po prostu zapłacić rachunek… albo się targować. W przypadku targowania suma wyjściowa jest o wiele wyższa niż ta z rachunku. Nie polecam też targowania, jeśli ktoś nie jest w tym dobry – mój szwagier ze znajomym zapłacili za dwa piwa 150 hr (ok. 60 zł). My za dwa obiady zapłaciliśmy wczoraj (bez targowania) ok 200 hr (ok. 80 zl). Innym razem piwo, sałatki i przekąski dla 8 osób wyniosły ok. 560 hr (ok. 215 zl). Też bez targowania.

Nie obeszło się też bez minusów. Dania przynosili chaotycznie, w kolejności ugotowania – najpierw główne, potem przystawkę, jednym od razu, innym po długim oczekiwaniu. Karty przyjmują tylko VISA i Maestro, a i tak terminal nie działał, i trzeba było biegać do bankomatu (!). Goście jednak twierdzili, że jedzenie smaczne (ja jadłam tylko sałatkę, więc trudno oceniać).

link z komentarzy: 

http://www.jta.org/2016/04/03/news-opinion/world/reporters-notebook-a-crazy-night-at-lvivs-controversial-jewish-eatery

 

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest