restauracja Valentino
4.9Wynik ogólny
wystrój
obsługa
kuchnia
ceny

Elegancka restauracja na dachu hotelu Szwajcarskiego. Piękne widoki, smaczna kuchnia, ale nie obeszło się bez zgrzytów. 

Valentino – wnętrze

Tutaj skupimy się raczej na zewnętrzu ;) Restauracja ma bowiem dwie lokalizacje – na dole, w środku hotelu oraz na górze, na dachu. Warto oczywiście iść na dach, z którego rozciągają się wspaniałe widoki na centralną część Lwowa – głównie ulicę Kniazia Romana (dawna Batorego) z gmachem sadów na wyciągnięcie ręki oraz Prospekt Szewczenki (d. Akademicka). Taras jest dwupoziomowy i wyposażony jest w daszek chroniący od słońca lub deszczu, a także lampy grzejące, można więc skorzystać jeszcze przy pierwszych chłodach. Przy dolnej sali znajduje się sala zabaw dla dzieci. 

Obsługa

Obsługa miła i pomocna, nie można jej nic zarzucić. W restauracji jest też sommelier, który doradzi przy wyborze win. Oczekiwanie na główne dania trwało ok. pół godziny. Jak się potem okazało, nic za darmo – do rachunku doliczono nam (bez uprzedzenia) 10% – jako „obsługę bankietu”. Owszem, było nas sporo, bo 13 osób (6 dorosłych), ale nie zauważyłam, żeby obsługa  zajmowała się nami inaczej, niż innymi gośćmi. Ponadto, za bankiet w Valentino uważana jest już kolacja dla 6 osób (tak!), co uważam za spora przesadę i odejmuję punkty. 

Rachunek za naszą grupę – przystawki, kolacja i 3 butelki wina – wyniósł ok. 9000 uah (ok. 100 zł/os).

Kuchnia

Valentino oferuje kuchnię europejską z uśmiechem w kierunku Włoch oraz ukraińską (osobny rozdział w menu, . Z przystawek spróbujemy tu m. in. carpaccio z łososia czy cielęciny, doskonałego vitello tonnato, caprese, tatrar z tuńczyka, różnych sałatek czy serów. Z głównych dań do wybory jest kilka gatunków ryb, spory wybór mięs, w tym steaki, żeberka, wieprzowina, jagnięcina, królik i drób. Średnia cena za danie to 300-400 uah. Wegetarianie będą zmuszeni wybrać coś z przystawek, pizzę lub pastę (makaron własnej roboty). Porcje są nieduże, elegancko podane. 

Z potraw ukraińskich restauracja Valentino oferuje śledzia, słoninę i grzybki marynowane, kilka zup, natomiast wybór głównych dań ogranicza się do kilku rodzajów pierogów, dwóch dań mięsnych, naleśników i placków ziemniaczanych. 

Podsumowując, zjecie tu nieco drożej niż w najpopularniejszych restauracjach w centrum Lwowa, ale dobrze i w miłej atmosferze. Jest to miejsce, które odwiedzamy już od kilku lat i niezmiennie trzyma poziom. Dobre miejsce na kameralne spotkanie czy kolację we dwoje.

adres: Nyżankiwśkoho 20 (wejście także od ul. Kniazia Romana 22) 

dodaj do notanika

24
Dodaj komentarz

1 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin

Metodologia i spór metodologiczny… Ja bym pisał: ul. Batorego (obecnie Kniazia Romana), Pani pisze Kniazia Romana (dawniej Batorego).

(L)eopolis

Żaden spór, tylko oczywistość – i nie nowy to temat na tej stronce.

W naszym Lwowie, znajdującym się dziś dzięki ruskim na Ukrainie jest ul. Batorego (obecnie jakiegoś kniazia) i jest ulica Bourlarda (obecnie niża… nie do powtórzenia).

Ale Pani Kasia nie da się przekonać.

;)

Maciej Łubieński

Dzień dobry Panom!
Nie tylko pani Kasia.
Takie nazewnictwo to oznaka szacunku dla obecnych gospodarzy Lwowa. Z takich drobnostek składa się kwestia porozumienia i zrozumienia z Ukraińcami i Ukrainą.
Dodatkowo warto pamiętać o miastach Zachodniej Polski, tam nazewnictwo niemieckie też pewnie źle się kojarzy, mnie również. A pisownia dawniej kogośtam (z wyłączeniem nazw nazistowskich) świadczy o pamięci i niewymazywaniu historii.
Pozdrawiam, MŁ.

(L)eopolis

Panie Macieju, porównywanie pozyskania “ziem wyzyskanych” z utratą kresów Wschod-nich, w tym Lwowa – to grubsza aberracja lub zwykła nieznajomość historii. Nie da się zestawić w jednym szeregu przyłączenia do PRL Ziem Zachodnich i Północnych (czytaj: trefnego prezentu od Stalina – ukradł i podarował nie swoje) z utratą Kresów (czytaj zaboru polskich ziem, przy którym nikt nas o zdanie nie pytał). Jak pan myśli, po jakiej ulicy w Gdańsku chodzą Niemcy? Po Długiej, czy Langestrasse? Jadą do Glettkau, czy Jelitkowa. Spacerują po Sopocie, czy Zoppot. Otóż zawsze chodzą po swoich rejonach. W Szczecinie każdy Niemiec jest na Hakenterasse, a nie… Czytaj więcej »

Maciej Łubieński

W sierpniu się napiję ale nie piwa tylko czystej, najlepiej Baczewskiego ale może też być Niemiroff czy inny wynalazek ukraiński. Też używam nazw polskich ale mnie i Panu jest łatwiej bo żyjemy w Polsce i jest to naturalne. Jak ktoś mieszka we Lwowie czy w innym miejscu na Ukrainie powinien się dostosować do obecnego porządku, być lojalny wobec ukraińskiego państwa. A to można pokazać, m.in. takimi drobnostkami. Myślę, że pomaga to w życiu codziennym Polakom na Ukrainie, łatwiej jest również kultywować polskość i dbać o nią gdy Ukraińcy widzą takie drobne gesty a nie ciągłą kontrę. A „systemy walutowe” trzeba… Czytaj więcej »

(L)eopolis

Panie Macieju, wódka szkodzi – zapewniam. 18 miesięcy odsiedziałem za akcję po pijaku :)
W większości ma Pan rację, ale polskie adresy w polskim mieście to nie żadna kontra. To tylko historyczna prawda. Jakby Pan trafił kwaterę niedaleko Dworca Głównego, to na jaką ulicę zamówiłby Pan taksówkę – Lwowskich Dzieci, czy bohaterów upa? ;)
Ja z szacunku dla byłych mieszkańców Lwowa, naszych Rodaków, nawigowałbym tak długo tamtejszego cierpa, żeby przyjechał tam gdzie trzeba.
Myślę, że i Panu ten adres by nie przeszedł przez gardło. A te bydlaki zmienili nazwę akurat tej ulicy konkretnie nam po złości.

Pawełek OFMC Legia Warszawa

(L)eopolis, pełne wsparcie dla Ciebie, tylko proszę bądź grzeczny ;)

My, Polacy, we Lwowie mamy swoje ulice i swoje adresy. I nikt, nigdy nam ich nie odbierze.
Nie piszę o sowieckim owbarzanku będącym dla naszego Lwowa jak nieprzystający do zdrowego organizmu nowotwór.

Maciej Łubieński

W innej kwestii: polecona przez Pana mapa zakupiona, książki również. Lektura z mapą zajmująca, przeczytałem wszystkie „lwowskie” książki Jaszczuka, dodatkowo odświeżyłem sobie Krajewskiego, teraz czytam ostatnią pozycję Krajewskiego – Dziewczyna o czterech palcach. Pozdrawiam, MŁ.

Pawełek OFMC Legia Warszawa

Miło mi, że skorzystał Pan z polecanych przeze mnie lektur oraz mapy. O tym czym był Lwów dla Polaków przed 1918 rokiem, jaka rolę pełnił w Międzywojniu, i czego dopuścili się Rosjanie, sowieccy Ukraińcy i czarno-czerwoni bandyci, żeby po 1945 roku we Lwowie raz na zawsze wymazać wszelkie jego związki z Polską, a po naszej stronie granicy skazać go na totalne zapomnienie – warto sięgnąć po: „Genialni – Lwowska szkoła matematyczna” M. Urbanka, „Profesor Weigl i karmiciele wszy” tegoż oraz „Anatomię strachu” IPN. Książka o Weiglu jest wręcz znakomitą, acz porażającą opowieścią o niesprawiedliwości tego świata.. Dodałbym do tego biografię… Czytaj więcej »

(L)eopolis

Nie mam serca do roboty, a do czytania i owszem – też polecam te książeczki, Panie Macieju :)

O rany, to nasz Foxx teraz filmy robi?! Koniec świata… :)

Pawełek, a Pogoń Lwów przetrwa? Dzieje się coś, żeby im pomóc?

Pawełek OFMC Legia Warszawa

Z Pogonią cały czas sprawa wygląda źle, ale nieustannie walczymy.

(L)eopolis

Jak to źle? PiS rządzi i nie ma na Pogoń?!

Pawełek OFMC Legia Warszawa

Ale co, nie czytasz forum Legii? Taka prawda, jako środowisko niepodległościowe dysponujemy w tej chwili całym aparatem władzy w państwie, a akurat na Pogoń prawie wszyscy mają w.j.b. Nie wiem dlaczego tak jest, ale właśnie staram się to zmienić. Zamiast zadawać głupie pytania, może zanim przepieprzysz dziś kolejne 500 zeta w jakimś nocnym klubie – wrzucisz to do puchy na Pogoń?

Maciej Łubieński

Dwie pierwsze pozycje mam i czytałem, zgadzam się z Pana oceną. Po dwie kolejne sięgnę na pewno. I obejrzę film. Dziękuję za polecenie i również pozdrawiam.

Maciej Łubieński

Obejrzałem zwiastun. Obiecujący. Nie interesowałem się dotychczas Azowem ale pamiętam z 2015 chłopaków w mundurach ATO z tego batalionu z którymi spędziliśmy kilka godzinw knajpie we Lwowie, porządni ludzie. I w Charkowie porządek zrobili z gościem, który „kupił” jezioro i brał pieniądze za wejście na plażę. Dodatkowo Lwy na cmentarzu im nie przeszkadzają ponoć. Co z ich stosunkiem do UPA?

Pawełek OFMC Legia Warszawa

Jeżeli chodzi o stosunek do UPA, to najważniejszy jest fakt, że są w tej sprawie otwarci na rozmowy, a przede wszystkim chcą słuchać naszych argumentów. Ich akcje, demonstracje odbywają się pod niebiesko-żółtymi sztandarami. Unikają czerwono-czarnych barw. Centrala w Kijowie i sam Biłeckij jest, można powiedzieć, pro polski. Pamięta Pan przygody trzech studentów z Gdańska, którzy odpalili race na Orętach? Z kłopotów wyciągnął ich właśnie Azow, który sam z tym tematem zgłosił się do Foxxa. Wyrok w tej sprawie był dla nas wiadomy na kilka dni przed jego ogłoszeniem. Natomiast słyszałem, że lwowski Azow już taki propolski nie jest, ale grzecznie… Czytaj więcej »

Maciej Łubieński

Dzień dobry!
Czytam właśnie poleconą biografię Makuszyńskiego. Kolejna pozycja, opisująca rolę Lwowa w historii kultury polskiej. Bardzo interesujące są relacje między krytykami a pisarzami – np. posyłanie kagańców przez Zapolską krytykom. W ogóle to interesująca epoka a później moja ulubiona – Dwudziestolecie.
Można zwrócić uwagę wydawcy przed kolejnym wydaniem: abp Teodorowicz był duchownym obrządku ormiańskiego nie greckokatolickiego.
Pozdrawiam,

Pawełek OFMC

Panie Macieju, miło mi, że polecane przeze mnie lektury trafiają w Pańskie gusta. Mam w takim razie dla Pana absolutny HIT. „Wakacje 1939” Anny Lisieckiej.
Ach, żeby dziś tak móc sączyć sobie piwko na urwiskach doliny Zbruczu i Dniestru w Okopach Św. Trójcy patrząc w prawo na Rumunię, a w lewo na Rosję, a może niepodległą Ukrainę… Marzenie…
W każdym razie ta książka to arcydzieło, a zawarte w niej fotografie to prawdziwa kopalnia wiedzy o klimacie tamtych czasów. Wątek lwowski oczywiście też przewija się tu i ówdzie.
Pozdrawiam serdecznie!

Maciej Łubieński

Dzień dobry! HIT przeczytany. Jakie pozycje poleca Pan na koniec wakacji? Pozdrawiam, MŁ.

Maciej Łubieński

Właściwie co do zasady też się zgadzam z Panem ale jestem bardziej „poprawny politycznie”.

Mimo, że bardzo lubię historię uważam, że trzeba żyć teraźniejszością. Historia, jeśli dzieli, powinna być dla historyków, bez ciągłego rozdrapywania. To co łączy powinno być promowane. Tak jak napisałem: obecnie Lwów jest ukraiński i właściwe są nazwy ukraińskie. Inna sprawa jak mówimy my, w naszych rozmowach. O UPA już kiedyś pisałem. Obiektywnie nic nie jest czarne ani białe, choć dla Polaków i Żydów UPA brzmi złowrogo.

Maciej Łubieński

Ten ostatni komentarz to do (L) eopolis, tylko coś kolejność zawiodła. Tak na marginesie: żywo Pan pisze, dobrze się czyta Pana teksty, może powinien Pan pisać na szerszym forum?

(L)eopolis

A ja nie cierpię politycznej poprawności, Panie Macieju. Zresztą wśród kibiców z krwi i kości, politycznie poprawnych Pan nie znajdzie ;)
Ale dziękuję za dobre słowo. Ogólnie nie tracę czasu w necie na dyskusję z ludźmi, na których mi nie zależy. Tutaj co prawda mamy różnice zdań, ale za to chyba same bratnie dusze :)

Pawełek OFMC Legia Warszawa

Co do poprawności politycznej, nigdy nie powiedziałbym kolejnym pokoleniom Ukraińców wychowanym we Lwowie, że nie są u siebie, ale też nie uważam, że Lwów jest ukraiński. Lwów jest na Ukrainie – i to taka subtelna różnica. Dlatego też żyję teraźniejszością, ale we Lwowie chodzę po polskich adresach.
O UPA etc. wiem niemal wszystko. W tym wątku nie musi mnie Pan o niczym przekonywać.

(L)eopolis

Otóż to. Powiedziałeś kiedyś starym ziomeczkom z Lechii Gdańsk, że nie mieszkają u siebie? Na pewno nie. Ale jak Niemiec przyjeżdża do Gdańska, to zawsze jedzie na Neufahrwasser, a nie na Nowy Port. Szach mat. Kropka. Pozamiatane :)

otwórz notatnik

notatnik

skasuj listę info

Teraz możesz zebrać swoje ulubione miejsca, opisywane przeze mnie, w na jednej liście.
Z pewnością ułatwi to planowanie podróży do Lwowa!

Lista będzie nadal dostępna przy kolejnych wizytach z tego samego komputera, nawet bez logowania. zamknij
wyślij na e-mail... udostępnij na Facebook... widok mobilny

Send your list to a friend

FROM: (Your email): TO: (Your friend's email): Your message:
Send