uroki

Zaczęło się od czerwonej nitki na przegubie znajomego. Człowieka poważnego, wykształconego, którego lubię i szanuję.  Rozpoczęliśmy rozmowę na ten temat, i okazało się, że – tak jak podejrzewałam –  nitka owa ma przeciwdziałać urokom. I że on nie za bardzo w to wierzy, ale żona nalegała, a w ogóle to nic nie wiadomo. Schował wstydliwie nitkę pod mankiet. „Tak nie będzie działała’ – mówię. Opowiedział mi, że bardzo źle się czuł, i żona w domu paliła zapałki i rzucała na wodę, i wszystkie utonęły, co miało być oznaką zauroczenia. Potem przeszło. Spaliłam w domu całe pudełko zapałek. Ani jedna nie utonęła. Chciałabym wiedzieć, jakie jest wyjaśnienie tego fenomenu. Jeśli ktoś ma pomysł, proszę zostawić komentarz. 

Po tej rozmowie zainteresowałam się bliżej tematem uroków, z którymi spotkałam sie już wcześniej niejednokrotnie, ale nie podejrzewałam, że to aż tak rozpowszechnione we Lwowie. 

Szukając informacji, natrafiłam na ciekawy wątek na jednym w ukraińskich forów internetowych – „Maleństwo – forum współczesnych rodziców”.  Autorka skarży się, że jej maleńkie dziecko, od urodzenia nerwowe i płaczliwe, po śmierci babci, która mieszkała z nimi, stało się jeszcze bardziej płaczliwe i nerwowe. Była u lekarza, okazało się, że wyrzyna się mu ząb, lekarka zaleciła walerianę, ale to nie poprawiło sytuacji. Co robić. 

Gdyby to było polskie forum, pewnie były by zalecenia, żeby upewnić się, czy dziecko nie ma innych dolegliwości, np. kolki. Dać czopek uspokajający. Pewnie ktoś by zwrócił uwagę, że sytuacja związana ze śmiercią bliskiego członka rodziny na pewno udziela się dziecku.   

Tu rady były inne. Pierwsza: herbatka z melisy, kąpiele ziołowe. W następnej wypowiedzi już zasugerowano – delikatnie – urok – „ja swojemu dziecku zdejmowałam, choć jako zdrowo myśląca zdaję sobie sprawę z absurdalności takich zabiegów. Jednak pomogło”. Kolejna odpowiedź, jak się potem okazało, była standardowa: „ja też nie wierzyłam w uroki, dopóki mój tato nie doświadczył ich na własnej skórze. Wśród znajomych znalazło by się z dziesięć podobnych historii”. 

Jakoś za bardzo mi to przypomina te niedowierzające gospodynie z reklam proszków do prania, które też nie wierzyły w oczyszczającą siłę bio-enzymów green power dopóki nie przekonały się na własnej skórze (koszuli).  

Kolejną radą było, żeby pójść do babki która leje wosk – na tej podstawie zdejmuje strach, a w dodatku mówi, czego się dziecko zlękło i inne rzeczy o rodzinie, „przy czym wszystko dokładnie do 80%, sama do niej chodziłam kilka razy”.

Nie trzeba zresztą i iść do babki, wystarczy dalsza lektura forum, bo przecież od czego jest internet. Kolejna uczestniczka miała podobną sytuację: zmarł ktoś bliski w rodzinie, zamawiano wieńce, na jednej ze wstęg było napisane „od wnuczka” – i imię. W momencie zamawiania mały zaczął strasznie płakać, i uspokoił się dopiero, kiedy spalono wstążkę.

Dalej były rady z zapałkami. Zapałki służą do uzyskania informacji, czy został rzucony urok. „Bierzesz dziesięć zapałek, szklankę wody, odmawiasz Ojcze Nasz. Bierze pierwszą zapałkę, mówisz „nie dziesięć”, spalasz i wrzucasz do wody. Za drugim mówisz „nie dziewięć”, i tak dalej. Kiedy wszystkie zapałki zostaną spalone, potrząśnij lekko szklanką, i zobacz, ile z nich tonie. Im więcej tonie, tym silniejszy urok. Wodą trzeba natrzeć energetyczne punkty na ciele dziecka, a resztę wylać przez ramię, najlepiej do ziemi”. Potem była jeszcze dyskusja, czy 'Ojcze nasz”, czy „Zdrowaś Maryjo”, zapałek 10 czy  i tak dalej, propozycje mycia w święconej wodzie, oczyszczenia pomieszczeń – poprzez zapalenie świeczki i podanie fenobarbitalu.   

Na koniec autorka wątku podzieliła się z nieukrywaną radością) sposobem, który zadziałał (opis był po rosyjsku):

Nabierz wody w trzy różne naczynia z trzech różnych źródeł (rzek, studni, kranów). Postaw na stole przed sobą, a przed nimi zapal świeczkę. Przemów w te słowa: 

„Благослови деяния мои, Дажбоже мой, и пусть моими устами молвит Правда Твоя во славу Роду Твоему, Дажбоже мой!”

Potem 7 razy przeczytaj nad woda taki tekst:

„Сама я, мати, ребенка (имя), по воду ходила, сама, мати, дитя носила, сама, мати, родила, сама, мати, пособила, сама избавляю от мимохода, от скорохода, от сглазиной, от скорбного. Пойдите, сглаз и усе хвори, в чисто поле, в темные леса, в зыбучие болота, под клочья, под колодья, под высокое пенье, под дубовое коренье, ребенка (имя) не знайте, век по веки не хватайте всегда, ныне, присно и во веки веков. Истинно!”

Wodę wymieszać, umyć nią trzy razy dziecko, a co pozostało, wylać na dworze w lewą stronę, mówiąc przy tym:

„С ветру пришло – на ветер поди, от людей пришло – на людей поди!”

Na koniec była jeszcze uwaga: „obyczno etogo dostatoczno”. Czyli „zazwyczaj tego wystarcza”. 

Kto nie zrozumiał, w skrócie powiem, że tekst składa się z zaklęć wzywających na pomoc prasłowiańskie pogańskie bóstwo – Dażboga.  

Skąd autorka wątku miała ten „przepis”? Przyjaciółka zrzuciła jej mailem. 

 

Kiedyś, kiedy jeszcze studiowałam, a Google było raczkującą firmą mieszczącą się w garażu, jeden z wykładowców zastanawiał się, czy internet może być źródłem wiedzy dla badacza. I miał poważne wątpliwości. Wiele razy się zastanawiałam, czy zmienił poglądy na tę sprawę. My tymczasem wrócimy do forów internetowych i do odczyniania uroków. W końcu to tylko blog.

 

Na innym ukraińskim forum (adresu niestety sobie nie zanotowałam) padło (prowokacyjne?) pytanie: czy wierzycie w uroki? Dyskusja rozrosła się do kilkuset postów. Na nie praktycznie głosów nie było. Było kilka „spotyka was to, bo w to wierzycie” (odpowiedź: „a w istnienie elektryczności trzeba wierzyć, żeby prąd kopnął?”)  Była raczej dyskusja nad przyczynami, rodzajami, sposobami zapobiegania i odczyniania. 

Tak więc przede wszystkim należy rozróżnić uroki i poroby. Pierwsze są nienaumyślne, są efektem „złego oka”, czasem ludzie sami wiedzą, że mają takie oko i ostrzegają przed samymi sobą swoje potencjalne ofiary. „Złe oko” to jest „dar” od szatana, namiastka władzy, której człowiek pragnie. Wystarczy spojrzenie, słowo, myśl. Obok tego są poroby, czyli działania skierowane na uczynienie komuś zła. Zazwyczaj z zawiści. Tu już raczej trzeba się więcej namęczyć, odmawiać różne formułki, zaklęcia, a nawet mieć specjalne akcesoria. Jakie – niżej.

Człowiek, który chodzi do cerkwi jest „chroniony”, choć i to nie zawsze działa; Najbardziej narażone są dzieci i niemowlęta. Co ciekawe, uroki nie zdarzają się tam, gdzie nikt w nie nie wierzy jednak!) – o czym świadczą wypowiedzi emigrantów (chyba z Hiszpanii i Kanady) – te same osoby były urzeczone w domu, tj. na Ukrainie. Co więcej, na emigracji pozwalano sobie na specjalne naruszanie, łamanie zasad chronienia się przed urokami – i nic. Działanie według zasady „urok nie weźmie, jeśli w niego nie wierzysz” – wyśmianej na tymże forum.

Wiara w uroki jet częścią ogólnej koncepcji wszechświata: każde słowo ma skutek we wszechświecie i wpływ na nas. Innymi słowy, nic w przyrodzie nie ginie, nawet słowo, czy myśl, a także wszystko jest wzajemnie ze sobą powiązane. Na tej samej konstrukcji myślowej zasadza się wiara w horoskopy na przykład. 

Do tego często dochodzą wyjaśnienia odnoszące się do teorii „energetycznych”: urok to nic innego, jak uszkodzona aura w okolicach serca przez wzrok; Ci, którzy rzucają uroki, to wampiry energetyczne, emitują złą energię, lubia przypatrywać się tragicznym wypadkom, stoją w cerkwi po trzy msze (zasysają energię). 

Teorie pseudonaukowe: urok wywołuje osłabienie serca i układu krwionośnego, senność, utraty świadomości, śmierć; woda reagują na informację: negatywna informacja deformuje strukturę kryształów (?) wody;

Religijne: urok wchodzi do człowieka przez grzech; 

Jak można zauroczyć: popatrzeć – natychmiast następuje utrata sił, ból głowy, pociemnienie w oczach; wystarczy spojrzeć na zdjęcie (tez zamieszczone w necie, współcześni ludzie nie mogą nie brać pod uwagę takich aspektów). Co do kamery internetowej kwestia nie została wyjaśniona, ponieważ stała się tematem do drwin i żartów („a ja mam firewalla”). Często opisywane były przypadki zauroczenia w cerkwi, przy czym różnie objaśniane – od „duże skupisko ludzi” do „miejsce silne energetycznie”, „miejsce, w którym zły poluje na dusze ludzkie”.  

Tak, czy inaczej, nie trzeba prowokować. Ale jeśli już się stało? jak przekonać się, że został rzucony urok? Po pierwsze, to się czuje. Zmienia się zachowanie (dzieci). Dzieci mają słone czoło. Najbardziej rozpowszechniony i niezawodny sposób jest z zapałkami (opisany wyżej).

Teraz, jak rzucić urok. Po pierwsze, jest to bardzo niebezpieczne, bo może wrócić (zasada bumerangu); jest to grzech; Niektórzy „po prostu pomyślą” lub „pomyślą w złą godzinę” – nienaumyślnie; „nie pokazujcie mi dzieci” – sama powiedziała „choć nie była złym człowiekiem”.

Nie można porobić komuś silniejszemu duchem. Do porobienia używa się różnych akcesoriów – szpilki, igły, nici,  jajka, woda (np. martwa woda – użyta do mycia nieboszczyka); 

Odczyniane. Kiedy urok już jest rzucony – działa, ale jest to złe (grzech, który ma społeczne przyzwolenie -„kiedy dzieje się to w twojej rodzinie, nie użyjesz wszystkich sposobów, żeby uratować kogoś bliskiego?”) Jest to grzech, bo przeczy woli Bożej, a działa, bo jest od Złego; uzależnia jak narkotyk (robi się lepiej po zażyciu). Mimo, że jest to grzech (cerkiew też wypowiada się tutaj jednoznacznie), to wykorzystuje się te same przedmioty co w cerkwi: zapala się cerkiewną świecę, leje wosk na święconą wodę, odmawia modlitwy. Nawet rytuały przypominają te cerkiewne: chrzest, zapalanie świec, mszę za zdrowie. jest to grzech, bo jest to nadzieja na dobro bez Boga. Diabeł działa jak pułkownik lub jak  kochanek – różnymi sposobami, także tymi, co Bóg. Dlatego i modlitwą można zaszkodzić. Nie ma białej magii – wszystko to pochodzi od diabła. Są tacy, co na wszelki wypadek zdejmują uroki: „koleżanka z córki codziennie zdejmuje urok, mała zmienia się w oczach”. Chrześcijańską alternatywą dla odczyniania uroków jest modlitwa i egzorcyzmy. Chyba jednak mniej popularne, skoro popularność wyżej wymienionych sposobów jest tak wielka. „Wielu u nas chrześcijan, ale  mało wierzących” – zauważył ktoś na forum. Argumenty przeciwko odczynianiu są dwa: jeden to kierowanie się nauką kościoła, który zakazuje takich praktyk, drugi – wiara w przeznaczenie, którego i tak się nie zmieni.   

Widać w tych wypowiedziach ogromną siłę wiary, ale też i kompletne pomieszanie wierzeń pogańskich, chrześcijańskich, wschodnich, i wszystkiego, co tylko można. Dalej pojawiają się argumenty: „po co w takim razie babki – Bóg taką w pierwszej rundzie znokautuje”. Ale też wypowiedzi typu: „kiedy nie rozumiem, wierzę w moc modlitwy, święconej wody i soli”. 

Czy można się jednak uchronić przed takim urokiem? I na to są sposoby,  zasada jest prosta: jaskrawa ozdoba na prawej stronie – odciąga wzrok od serca (które jest po lewej).  Lusterko na sercu – efekt bazyliszka, odbija „zły” wzrok. 
Niektórzy uważają, że od „podroby” chroni tylko wiara i duchowość. Inni są zdania, że należy  chodzić do cerkwi, a jak trzeba to i do babki (panu Bogu świeczka). 

Po co ludzie rzucają uroki. Motywy mogą być różne – najczęściej z zawiści.  O pieniądze, szczęście, miłość. Ale także po prostu, bez przyczyny lub wręcz nieświadomie.

Wieś oczywiście przoduje przed miastem w wierze w opisane zjawiska i ilości sposobów na zaradzenie im. Miasto jednak (zasiedlone w większości przez emigrantów ze wsi przecież) nie pozostaje daleko w tyle. Tu się literaturę etnograficzną czyta jak… poradniki. 

0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

Nie wierzyłam w zabobony do 13 roku życia dopóki nie doświadczyłam tego na własnej skórze i uwierzcie mi to nic przyjemnego dzieci dostają nadludzkiej siły a ja byłam bezbronna ani ręka ani nogą ostatkiem sił dos, łam do domu i z tej bezsilności tylko łzy same płynęły mi z oczu a teraz jestem bezsilna bo nie mogę pomóc mojej wnuczce nie jest zauroczona a przestraszona ale jak mam jej pomóc kiedy nie wiem przed czym. Pomóżcie

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest