Ostatnie miesiące obfitowały w nieprzyjemne i, zazwyczaj, niewyjaśnione incydenty skierowane przeciwko Polakom na Ukrainie. Myślę, że takich incydentów będzie więcej, póki trwa wojna w Donbasie.

Ktoś zapyta – a co to ma wspólnego? Ma. Wojna to nie tylko działania militarne, w dzisiejszych czasach ogromne, jeśli nie największe znaczenie ma wojna informacyjna. Przez nasilające się napięcie między Polakami a Ukraińcami można osiągnąć cofnięcie poparcia tych pierwszych dla walczącej Ukrainy, tak militarnego, jak i moralnego. Kolejnym krokiem będzie izolacja kraju na arenie międzynarodowej.

Komu na tym zależy – oczywiście Rosji, która nie może pogodzić się z utratą wpływów w regionie. Uważam, że przynajmniej część incydentów jest wyreżyserowana przez rosyjskie służby. Dlaczego tak myślę? Podsumujmy:

8 stycznia. Dewastacja pomnika pomordowanym przez SS Galicja w Hucie Pieniackiej (casus zniszczenia pomnika w Hucie Pieniackiej już analizowałam).
24 stycznia. Profanacja cmentarza ofiar NKWD w Bykowni pod Kijowem.
5 lutego. Lwowski historyk pobity we Lwowie za rozmowę po polsku przez rosyjskojęzycznych bandytów. Został też zwymyślany i usłyszał groźby.
8 lutego: Obrzucono farbą konsulat polski we Lwowie.
11 marca: profanacja pomnika pomordowanych profesorów lwowskich na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie.
12 marca: Profanacja cmentarza polskich ofiar z czasu II wojny światowej w Podkamieniu.
14 marca: Ponownie zniszczono (oblano farbą) pomnik w Hucie Pieniackiej.
29 marca: Ostrzelano konsulat polski w Łucku.

Niejako samo nasuwa się skojarzenie z ukraińskimi nacjonalistami, którzy, zdaniem niektórych, „nienawiść do Polski wyssali z mlekiem matki”, a w czasie wojny kolaborowali przecież początkowo z hitlerowskimi Niemcami.

Czy ukraińscy nacjonaliści są antypolscy?

Niektórzy, może nawet większość, pozostaną na tym skojarzeniu, bez zagłębienia się w temat. Jednak dla osób, które w jakikolwiek sposób zetknęły się z dzisiejszym ukraińskim nacjonalizmem jest jasne, że to zupełnie inna ideologia, niż ta z lat 30. i 40. XX wieku, nawet jeśli odwołuje się do ówczesnych liderów ruchu. Ostrze współczesnego nacjonalizmu ukraińskiego jest skierowane przeciwko Rosji. To ona, nie Polska, jest w tej chwili realnym zagrożeniem dla Ukrainy. To z nią toczy się wojna w Donbasie, ona zbrojnie zajęła Krym, to ona zalewa kraj swoimi panslawiańskimi ideałami na równi z kiepską muzyką pop i tyrażowanymi w setkach tysięcy rosyjskojęzycznymi gazetami.
I nawet, jeśli ukraińscy nacjonaliści nie kochają Polaków, to rozumieją wagę poprawnych stosunków z sąsiadem, który okazuje wsparcie, i z którym, mimo wszystko, łączy ich wspólnota kulturowa, bo wolą widzieć się w rodzinie narodów europejskich, niż w „związku niezłomnym republik swobodnych”. Dają temu wyraz liderzy ugrupowań takich jak choćby Prawy Sektor (patrz wywiad z ówczesnym liderem PS Dmytrem Jaroszem), a nawet naczelny ukraiński polakożerca, Oleh Tiahnybok, lider partii Swoboda, znanej z różnych antypolskich wystąpień i zakłócania uroczystości, o dziwo, mówi o Polakach bez nienawiści. W związku z wydarzeniami w Łucku wydał oświadczenie także skrajnie radykalny Korpus Narodowy (zaplecze polityczne pułku Azow). Możemy w nim przeczytać: „Chcemy podkreślić, że Korpus Narodowy nie wyznaje idei szowinistycznych i traktuje naród polski jako przyjacielski i bratni, a Polskę jako przyjaciela i partnera Ukrainy na arenie międzynarodowej, z którym na obecnym etapie historycznym mamy wspólny szlak i walkę”.

Konflikty, które mają miejsce, dotyczą konkretnych spraw (ostatnio – zniszczonych pomników ukraińskich w Polsce) i mają charakter jawnych akcji organizowanych przez członków organizacji nacjonalistycznych (ostatnio wyrażali oni swoje niezadowolenie z działania polskich władz np. w czasie obchodów rocznicy mordów w Hucie Pieniackiej czy zaduszek na Cmentarzu Łyczakowskim). Nigdy nie byłam świadkiem wystąpień czy akcji skierowanych przeciwko Polakom en masse, czy to miejscowym,  czy przyjezdnym.

Jeśli jednak za niszczeniem pomników stoją ukraińscy nacjonaliści, to pozostaje otwartym pytanie, dlaczego dotąd nie sprofanowano żadnego cmentarza znienawidzonego radzieckiego okupanta, pomnika Armii Czerwonej? We Lwowie spoczywa w pokoju nawet sowiecki żołnierz o nazwisku… Putin.

Czego wstydzą się ukraińscy nacjonaliści

Z pewnością wstydzą się współpracy z III Rzeszą i kolaboracji. Dużo mówi się i nawiązuje do UPA, która powstała w 1942 r., a więc już po uwięzieniu Bandery w obozie koncentracyjnym i zerwaniu „dobrych stosunków” z Niemcami, mniej lub wcale o batalionach Schutzmannschaft, Nachtigall i Roland. Nawet dywizja SS Galicja jest najczęściej określana jako „Ukraińska Dywizja Galicja” z subtelnym pominięciem dwóch literek s.

Nawet socjal-nacjonaliści, chętnie pokazywani na zdjęciach ilustrujących „nazistowskie marsze na Ukrainie” tłumaczą, że znak Idea Nacji, będący lustrzanym odbiciem niemieckiego wolfsangel nie ma nic wspólnego z nazizmem, a odnosi się do „głębokiej tradycji historycznej wykorzystania podobnych znaków przez ukraińskie rycerstwo i kozactwo” (źródło). Oczywiście na Ukrainie, jak i wszędzie, są neonaziści, ich zdjęcia z wytatuowanymi swastykami można znaleźć w internecie. Jeśli jednak nawet w organizacjach nacjonalistycznych znajdą się wielbiciele pana z charakterystycznym wąsikiem, to raczej nie przyznają się one do tego otwarcie, choć mówimy o kraju, w którym antysemityzm nie jest passe, a członkowie parlamentu nazywają publicznie Żydów robactwem (wspomniany wcześniej Tiahnybok).

W tym kontekście umieszczenie dużych, czerwonych i widocznych z daleka symboli SS czy swastyk nie pasuje do układanki.

Nie tylko polskie pomniki

Podobnie nie pasuje do układanki kilka „wydarzeń towarzyszących”, o których raczej polskie media milczały:

2 stycznia. Spalenie muzeum-kryjówki drukarni UPA pod Lwowem.
8 stycznia. W Bykowni razem z polską, sprofanowano także ukraińską kwaterę na Cmentarzu ofiar NKWD.
17 marca. Czerwoną farbą oblano pomnik Oleny Teligi, poetki i publicystyki ukraińskiej związanej z ruchem nacjonalistycznym, rozstrzelanej przez Niemców w Babim Jarze pod Kijowem.
18 marca. Czerwoną farbą oblano pomnik Włodzimierza Wielkiego w Kijowie.
24 marca w pobliżu Tarnopola wymalowano symbole nazistowskie na pomniku ofiar Holocaustu.

„Charakter pisma” zawsze jest ten sam – czerwona farba, widoczne z daleka nazistowskie symbole, na polskich miejscach pamięci hasło „śmierć Lachom”.

Protest za 7 złotych

Miało być tak: Polacy ze Lwowa i okolic, zaniepokojeni sytuacją wokół pomników, cmentarzy i konsulatów zablokowali drogę do przejścia granicznego i zorganizowali spontaniczny protest prosząc Polskę o zdecydowane działania w ich obronie. W internecie miały pojawić się notatki prasowe o następującej treści:

Polacy obwiniają władze Ukrainy o rozpalanie nienawiści międzyetnicznej i prowokowanie konfliktu międzynarodowego. Dziś działacze polskiej społeczności obwodu lwowskiego zablokowali międzynarodową trasę Lwów -Warszawa. Protestują przeciwko naruszaniu praw Polaków na Ukrainie, dewastacji polskich pomników. Przedstawiciele mniejszości potępili dzisiejszy ostrzał konsulatu w Łucku. „Strzelają w nasze instytucje państwowe, niedługo będą strzelać do nas”.

(źródło, tłumaczenie z rosyjskiego moje)

Prawdopodobne, nie? Coś jednak, jak to czasem bywa, poszło nie tak. Na pierwszy miting, 12 marca, protestujący nie dotarli, gdyż po drodze zatrzymała ich policja i skonfiskowała transparenty z hasłami „Polska, pomoc swoim braciom” i „Polsko-pomóż swoim braciam”. (na błędy raczej nikt nie zwróciłby uwagi, tak jak nie zwrócono na pomyłki w napisach na sprofanowanych pomnikach). Wśród pasażerów autobusu nie było ani jednego Polaka, a sami Ukraińcy, którym obiecano po 50-100 hrywien (7,5-15 zł) za udział w demonstracji przeciwko… klubowi piłkarskiemu Szachtar Donieck. (źródło)

Dziś podobną grupę zatrzymano pod Lwowem. Tym razem policja pozwoliła im rozpocząć protest i dopiero wtedy ich zgarnęła. Transparenty,  które trzymali, po polsku i ukraińsku głosiły m. in. „Nie dla ludobójstwa Polaków”, „Wołyń w sercach”, „Precz ręce od Zabytków” (pisownia oryginalna), „Polacy to nasi bracia”. Znaleziono materiały dla prasy, instrukcję,  jak ma wyglądać i przebiegać protest (niezwykle ciekawy dokument, polecam zapoznanie się osobom znającym rosyjski). Zatrzymani najpierw zaczęli uciekać,  potem tłumaczyli, że nie mają z akcją nic wspólnego, „przyjechali tylko popatrzeć”, a w końcu zeznali, że mieli otrzymać po 50-200 hrywien. Znów nie było wśród nich żadnego Polaka. Wydarzenia nie zorganizowali też raczej ukraińscy nacjonaliści… więc kto?

  • Rafal Szczerba

    Wszystko to prawda. Po reakcji w PL wnioskuje, ze, na tak grubymi nicmi szyte prowokacje, niewielu daje sie nabrac.

  • Art Nova

    Myli się pani.
    Tablica upamiętniająca Szuchewycza na szkole gdzie uczą się pani dzieci to też prowokacja Kremla? Nie muszę chyba pani opowiadać kim był Szuchewycz i co robił? Nie muszę chyba panią przekonywać że nikt Polaków nie pytał czy chcą by ich dzieci każdy dzień po kilka razy oglądały podobiznę mordercy swoich przodków?

    A propos tego czy nacjonaliści ukraińscy są czy nie są antypolscy. Polecam artykuły i komentarze do nich na stronie vgolos.com.ua – jest to strona lwowskiej Swobody (czy wg pani też są to „agenci Kremla”?)
    Prosiłbym o dokładne przemyślenie i zbadanie tematu przed wypisywaniem bredni.

    • Iwan

      Mieszkam tutaj pół roku …tzn. we Lwowie i nie obserwuję oznak jakiejkolwiek nienawiści w stosunku do Polaków ….raczej odnoszę wrażenie że to Ukraińcy odbierają nas Polaków z pewnym uprzejmym dystansem ….jasną rzeczą jest fakt że to co się dzieje na Ukrainie dzisiaj w żaden sposób nie odzieli nas historyczne …..
      zbyt wiele nas łączy niż różni

  • Obywatel MT

    ART NOVA (idąc tym samym tokiem myślenia):
    Myli się pan.

    Pomnik upamiętniający Józefa Kurasia „Ognia” na ulicy w Zakopanem gdzie
    przechodzi setki tysięcy ludzi, w tym rodziny ofiar w/w to nie prowokacja aktualnej
    władzy? Nie muszę chyba panu opowiadać kim był Kuras-Ogień i co robił? Nie
    muszę chyba pana przekonywać, że nikt Polaków nie pytał czy chcą by każdy dzień
    po kilka razy oglądali podobiznę mordercy swoich przodków?

    A propos tego czy nacjonaliści polscy są czy nie są antypolscy. Polecam
    artykuły i komentarze do nich na stronie https://zolnierzeprzekleci.wordpress.com/ogien/
    – jest to strona z podtytułem „Nacjonalizm zabija”.

    Prosiłbym o dokładne również przemyślenie i również zbadanie tematu przed
    wypisywaniem również bredni.

    PS. Każdy naród ma coś za uszami. Każdy chce coś ukryć ze swojej historii. Przynajmniej
    My Polacy nie stosujmy w rozliczaniu się z historią „Prawa Kalego”. Bo czymż
    będziemy się różnić od Prawego Sektora
    czy Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia „Swoboda”.