54. Cudzoziemki

Wczoraj w czasie spaceru z koleżanką-lwowianką z dziada-pradziada podeszłyśmy kupić kawę w stojącym nieopodal Politechniki samochodzie-kawiarni. Kiedy sprzedawca przygotowywał kawę, zamieniłyśmy między sobą kilka słów po polsku.

– O, dziewczyny, skąd jesteście? – spytał po ukraińsku

Tak nas zaskoczyło to pytanie, że zaczęłyśmy się śmiać. Zamawiałyśmy kawę po ukraińsku, ja bardzo dobrze mówię w tym języku, co nawet czasem rodzi śmieszne sytuacje, kiedy w najmniej spodziewanym momencie okazuje się, że nie jestem Ukrainką. O koleżankce nawet nie wspominając.

– Dobrze mówicie po ukraińsku, obie, ale od razu po akcencie wyczułem, że jesteście nietutejsze.

– I co ty na to? – spytałam lwowiankę, kiedy odeszłyśmy.

– Ja już się przyzwyczaiłam, że wszędzie jestem cudzoziemką, jak w powieści Kuncewiczowej.

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest