
Po co nam Zadwórze?
Wczoraj obchodzono uroczyście rocznicę bitwy pod Zadwórzem. Sama bitwa odbyła się 17 sierpnia, ale uroczystości zawsze są w wolny dzień. Tym bardziej w tym roku – 100 rocznica. Ze względu na ograniczenia epidemiczne ludzi niewiele – oficjalne delegacje, jednostka strzelecka, harcerze. Samochód na dyplomatycznych numerach z Kijowa, jakaś władza miejscowa z wieńcem błękitno-żółtym i w wyszywance. Dzieci ze wsi na rowerach i kilka innych osób, które przyszły pieszo. Chowają się w cieniu pd domkiem dróżnika, rozmawiają, nieświadomi, że to tu rozegrał się ostatni akt dramatu.
My także trzymamy się z boku – kilkoro dzieci z Pogoni Lwów z rodzicami, trenerem, prezesem. Upał męczy niemiłosiernie, dzieci są zmęczone. – Po co w ogóle tu jechaliśmy? Dla nich kolejny wieniec, kolejne miejsce, które trzeba zaliczyć, niezrozumiały dodatek do piłki nożnej. Siadamy pod drzewem, w cieniu. Ile już takich miejsc odwiedzili, o ilu bitwach uczyli się w szkole? Nie pamiętają. Przenosimy się myślami o ponad sto lat wstecz. Jakie państwo tu było przed I wojną? Gdzie była wtedy Polska, Ukraina? Dlaczego dla tych chłopców ważne było, żeby zostawić naukę, szkołę, pracę, piłkę i iść na wojnę? Czy wiedzą, czym jest komunizm, bolszewizm? Trochę wiedzą. Słuchają w skupieniu. Odpowiadają na pytania. Może zastanawiają się, że to wszystko rzeczywiście miało sens, że dzięki temu są tym, kim są? Rozwijamy baner, na nim nazwiska poległych w wojnie polsko-bolszewickiej członków Pogoni. Chłopców, jak oni.
Może nie zapomną od razu.












„Niezrozumiały dodatek do piłki nożnej”?
Drodzy Dorośli, to zróbcie tak, żeby był zrozumiały.
Rozmawiajcie z Waszymi Dzieciakami. Pokażcie im patriotyczną działalność kibiców Legii Warszawa, Lechii Gdańsk, Śląska Wrocław, Lecha Poznań – to są bardzo dobre przykłady – tam też się chodzi na mecze, gra w klubie w piłkę, a w wolnym czasie dba o historyczną pamięć i krzewienie postaw patriotycznych.
Wytłumaczcie Dzieciakom, że robią to czołowe polskie kluby i ich kibice, więc nie wypada, żeby na Pogoni we Lwowie było inaczej. Tylko trzeba pokazać to tak, żeby nie było, że muszą to robić, tylko tak, by robić to chciały. W Polsce, w dzisiejszych nieciekawych czasach, środowiska kibicowskie to najlepsze miejsce na wychowanie młodych, świadomych, obeznanych w historii Polski patriotów. Nasza fejsbukowa strona OFMC jest do Waszej stałej dyspozycji. Wchodźcie na nią, tam ciągle coś się dzieje, a pisujemy czasami też o Waszym Lwowie i Pogoni.
Napisałem garść oczywistości, a przecież dlatego właśnie tak zaciekle walczymy o sprawę finansowania Pogoni Lwów, bo jesteśmy przekonani, że wychowa ona grupę patriotycznej młodzieży, będącej niewielkim, acz prężnym, nowym bastionem polskości Lwowa. I żeby było jasne – nie żadną tam „piątą kolumną” krzyczącą „Lwów do Polski!”, tylko właśnie lokalnym polskim środowiskiem dbającym w obecnych warunkach o polskie sprawy bieżące i pamięć historyczną.
A że nic tak nie łączy środowisk kibicowskich jak szeroko rozumiany patriotyzm, dowiedli przecież na Ukrainie, w ostatnich latach, kibice klubów ukraińskich, którzy zjednoczeni poszli razem walczyć z rosyjskim najeźdźcą.
U nas, w razie czego, będzie tak samo.
Przepraszam, a co właśnie robimy???
Wiem co robicie i chwała Wam za to.
Niemniej z tekstu wprost wynika, że Dzieci zadawały pytanie wskazujące, że nie wiedzą po co tam są, i że kolejne złożenie wieńca to dla nich „niezrozumiały dodatek do piłki nożnej”.
Wiem też detalicznie jak było tym razem w Zadwórzu, więc powyższe składam na karb tych wyjątkowo morderczych w tym roku warunków całej uroczystości.
A jak Dzieciaki będą miały jeszcze jakieś pytania – chętnie jako OFMC pomożeMY :)
Szacunek za to, że tam dotarliście.
Pozdrowionka.
Dzieci takie już są.
Dobry wieczór!
Obejrzałem właśnie nowy odcinek Kuriera Galicyjskiego, gratuluję syna. Elokwentny jak mama 😀 Super, że dbacie o pamięć. Szkoda, że nie ma Ukraińców, w końcu razem walczyliśmy i takie braterstwo powinno się dziś pielęgnować, nie to co dzieli.
Pozdrawiam, MŁ.
Dziękuję w imieniu syna. Co do wspolnych inicjatyw pol-ukr to polecam te inicjatywe: https://www.facebook.com/1920-108112650927094
Ja bardzo lubię jeździć do Zadwórza i pokazywać to miejsce znajomym, którzy go jeszcze nie znają (czyli praktycznie wszystkim). W Polsce dopiero od kilku lat pisze się więcej o tej bitwie, więc specjalnie nie dziwi mnie brak wiedzy naszego społeczeństwa na temat historii tego miejsca, widzę jednak jak olbrzymie wrażenie robi ona na wszystkich, których tam zawożę i im ją opowiadam. Dodatkową „atrakcją” jest sam dojazd – najpierw fatalna droga, niezależnie od której strony jedziemy a potem dojazd polami do kopca. No i przejeżdżające i gwiżdżące lokomotywy, oraz związana z nimi legenda, którą p. Katarzyna wyjaśniła już w poście pod innym wątkiem :)
Jak tam dojechać ze Lwowa?
Możliwości jest kilka: samochodem można wyjechać z Lwowa przez Winniki, drogą na Tarnopol i w Kurowicach odbić na prawo, albo drogą na Busk i skręcić wcześniej na Niesłuchów, można też podjechać ze Lwowa pociągiem albo marszrutką.
Dziękuję za odpowiedź. Zapewne wybiorę pociąg.
W takim wypadku najlepiej będzie dojść do kurhanu od przystanku idąc wzdłuż torów – jest tam wąska ścieżka. Sugeruję wybrać raczej suchy dzień, bo w przeciwnym razie może być błoto i mokra wysoka trawa, która rośnie obok ścieżki. Iść po torach nie polecam, pociągi jeżdżą dosyć często.
P. S. W moim poprzednim poście wkradł się błąd – jadąc od Winnik w Kurowicach skręcamy w lewo, a nie w prawo.
Dodam tylko, że lepsza droga jest od strony trasy Kijowskiej, a samochodem można podjechać praktycznie pod sam pomnik (jeśli nie ma błota).
Niestety samochodem na pewno nie pojadę…bo nie mam.
Ukraina zamyka granice do końca września, a do końca października ma obowiązywać kwarantanna.
Moja rodzina pochodzi z Zadworza , w 1940 w lutym wywieziona na Sybir, najpierw Oblast Irkucka,a w 1942 roku Kraj Autajski. Znalazłem ich ślady w dokumentach rosyjskich jak i mam pierwszy wpis do ksiąg rejestracji po powrocie do Polski w 1946 roku.
Do dziś są ruiny polskiego kościoła w Zadwòrzu i szkoły powszechnej. Zdjęcie z uroczystości przed wojną. Mam ich kilka.