
Kawaler
Pamiętacie „Lwowskie placki”? Lokal w Rynku, gdzie panie, stojąc w oknie, przygotowywały studle, zwijając ciasto jednym zwinnym ruchem? Zawsze stała tam grupka gapiów, obserwując to widowisko.
No to nie ma już Lwowskich placków. Za to jest inny lokal, należący do tej samej sieci – nazywa się Kawaler, chociaż kawalerów tam raczej nie uświadczysz, towarzystwo raczej damskie. W ofercie: eklerki, kawa, szampan. lokal jest niewielki, urządzony na różowo, w stylu Grand Budapest Hotel.
Warto jednak zwrócić uwagę na co innego: chociaż wejście jest pod nr 13, to lokal faktycznie znajduje się w kamienicy nr 14, a więc tzw. Kamienicy Weneckiej, wzniesionej w XVI w. dla weneckiego kupca, Antonio Massari, stąd na fasadzie skrzydlaty wenecki lew. Ciekawsze jednak zachowało się w środku, we wnętrzach „Kawalera” właśnie. Jest to kamienna posadzka z XVI w., jedyna taka zachowana we Lwowie, a także oryginalne polichromie na suficie, odkryte i odrestaurowane kilkanaście lat temu – niby nic specjalnego – gwiaździste niebo. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że w XVI w. niebieski pigment był droższy od złota, to wymalowanie dobie w taki kolor całego sufitu, i to w pomieszczeniach ogólnodostępnych, bo na parterze zawsze znajdowały się sklepy, można uznać za całkiem udaną manifestację statusu majątkowego.











