Przedostatni dzień zdjęć. Rzopoczęło się wszystko przy lekkim mrozie na Cmentarzu Łyczakowskim o 8.3o. Teoretycznie. Bo w praktyce okazało się, że cmentarz jest oczywiście zamknięty, a żeby filmować, trzeba zapłacić w kasie, a kasę otwierają o 9.oo. 
W końcu wpuścili. Dużo nie zobaczyłam, bo na 10.oo musiałam być na mszy u Marii Magdaleny, która też była filmowana, i na której mieli być inni bohaterowie filmu. Marta była ze mną, spotkała połowę swojej klasy. Były też siostry Zappe, u których robiliśmy nagranie pierwszego dnia, zaprosiły mnie, żebym kiedyś do nich wpadła. Muszę przyznać, że msza u Antoniego jest zdecydowanie ciekawsza i żywsza niż u Marii Magdaleny. Jedyne, co mi się podobało, to to, że Ojcze Nasz śpiewane było po polsku i po łacinie. Dużo osób znało na pamięć. No i jest to piękny kościół, może najpiękniejszy z lwowskich kościołów. 

Po mszy pojechaliśmy z powrotem na cmentarz, ale już było po akcji. Ekipę łatwo było znaleźć, bo dymili. Nawet jedna z kwiaciarek skomentowała to słowami; „szkoda, że dyrektora nie ma, na pewno by zabronił, ludzi trują! Jedyne, przy czym jeszcze byłam obecna, to rekonstrukcja obrazu Kossaka „Obrona Lwowa”. Szukaliśmy na cmentarzu miejsca, które by przypominało to uwiecznione przez artystę. I muszę powiedzieć, że to ja – ja znalazłam. Szkoda, że nie było śniegu. Rekonstrukcja nie była wierna, ale wyszła moim zdaniem fajnie.

 

 

Antoś

 

Były też próby ze sztucznym śniegiem, ale śnieg okazał się kiepski, waciany, i pomnik Marii Konponickiej nie dał się ośnieżyć, bo wszystko spadało. A podobno jest taki sztuczny śnieg, że nie da się go odróżnić od prawdziwego. Ale to film niskobudżetowy. Jeden odcinek popularnego serialu kosztuje więcej, niż ten film. 

Następnie zrobiliśmy na szybko piękny witraż na ul. Hercena – ze mną w tle, czy może ja z witrażem. Z góry klatki schodowej by lepiej wyglądało, ale pan Heniek powiedział, że to nie na jego lata tam włazić. Z witraża od mojej ostatniej wizyty niestety znowu ubyło kilka szybek… Niestety nie mam ładnych zdjęć witraża, bo cały czas ganiałam po tych schodach – tu można go za to obejrzeć dokładniej i poczytać.

 

 

Potem były inscenizacje na podwórku cerkwi wołoskiej. Antoś rozrzucał ulotki, i gonili go Strzelcy Siczowi. Do ujęcia zostały także zaangażowane dwie baby żebrzące pod cerkwią.

 

 

 

 

 

Strzelcy Siczowi 

 

Potem zostałam wypuszczona do domu, żebym się moralnie i fizycznie przygotowała do swojego najważniejszego nagrania. Zjadłam obiad (co mi się ostatnio nie zdarza często). Dwie porcje na wszelki wypadek. 

I właśnie teraz, w tej chwili siedzę i piszę te wypociny (offline), a szklane oko wpatruje się we mnie. Prawda życia, o której mówimy, prawda ekranu, która mówi.  

 

 

***

Skończyliśmy o 20.15.

 

pan Henryk robił, co mógł, żebym dobrze wyszła 

dodaj do notanika
otwórz notatnik

notatnik

skasuj listę info

Teraz możesz zebrać swoje ulubione miejsca, opisywane przeze mnie, w na jednej liście.
Z pewnością ułatwi to planowanie podróży do Lwowa!

Lista będzie nadal dostępna przy kolejnych wizytach z tego samego komputera, nawet bez logowania. zamknij
wyślij na e-mail... udostępnij na Facebook... widok mobilny

Send your list to a friend

FROM: (Your email): TO: (Your friend's email): Your message:
Send