Juliusz Kossak PO POLOWANIU, 1879

Konie, cz. 1: Hodowla

Tradycje hodowli koni arabskich

XIX-w. Galicja słynęła z hodowli koni. Uważano, że „nie masz dla ziemianina polskiego przyzwoitszego zajęcia nad hodowanie koni” [1]. Tradycja ta ma długie korzenie. Na Kresach, ze względu na bliskość Turków i Tatarów szybko odkryto zalety koni arabskich – pierwsza udokumentowana ich hodowla w Rzeczpospolitej działała w XVI w. w Knyszynie. W XVII w. konie-reproduktory najczęściej były zdobyczą wojenną. W XVIII w. sprowadzano konie z półwyspu arabskiego, a przedstawiciele rodzin magnackich sami wyprawiali się po ogiery na wschód. Najbardziej znaną postacią wśród nich był Wacław Rzewuski, emir beduiński, bohater poematów Mickiewicza i Słowackiego, który odwiedzał kraje arabskie wielokrotnie w l. 1817-20. Znał arabski i turecki, był także znawcą koni – hodowcą i kawalerzystą, dokonywał zakupu koni dla cara Aleksandra I. Z Egiptu sprowadził konie gen. Józef Zajączek, który towarzyszył wyprawie Napoleona Bonaparte.

Za początek zorganizowanej i profesjonalnej hodowli zwykło się przyjmować rok 1778, kiedy powstała stadnina hetmana Franciszka Ksawerego Branickiego w Szamrajówce k. Białej Cerkwi, a także kolejne w Janiszówce i Uzinie. „Jak cennym materjałem były konie Branickich i jak wielką odgrywały rolę w krajowej i zagranicznej hodowli, świadczy wymownie lista sprzedanych i darowanych ogierów i klaczy wykazująca, że od 1818 do 1871 r. hr. hr. Braniccy ze stad swoich sprzedali lub darowali 3240 ogierów i klaczy. W liczbie tej znajduje się 92 konie, które zakupione w r. 1864 przez sułtana Abdul-Azis’a dały początek sułtańskiemu stadu pod Konstantynopolem, co daje najlepsze świadectwo koniom Branickich. Przed samą wojną na stada białocerkiewskie składało się 9 ogierów i 60 klaczy, które bolszewicy jako „arystokrację końską“ rozstrzelali”. [3]

J. Brandt, STAJENNY Z WIERZCHOWCAMI, 1883

Kolejną rodziną, która od pocz. XIX w. związana była z końmi, jest rodzina Sanguszków, właścicieli stadniny w SławucieChrestówce (natępnie w Wolicy i Satanowie). Konie były hodowane na Wołyniu przez Sanguszków prawdopodobnie od początku ich obecności tam, a więc od XVI w. Za początek regularnej hodowli koni arabskich w Sławucie przyjmuje się r. 1795. Od 1835 r. Sanguszkowie mieli także stadninę w Gumniskach.

1927 r.

Słynną stadninę Potockich w Antoninach założył w 1883 r. Alfred Potocki na bazie koni ze Sławuty. Melpomena ze Sławuty otrzymała złoty medal na wystawie paryskiej w 1900 r., a zakupiony z Antonin do Anglii Skowronek „współzawodnicząc z oryginalnymi arabami i arabami angielskiej hodowli bił wszystkich, jak chciał” [2].

przed pałacem w Antoninach

Do Dzieduszyckich należały stadniny w Jarczowcach i Jezupolu. Jarczowce należały do Kajetana Dzieduszyckiego, a od 1843 r. do Juliusza Dzieduszyckiego. Chlubą stajni był biały arab Bagdad, zakupiony we Lwowie przez młodego Juliusza za bajeczną sumę 2 tys. dukatów, plus bryczka, cztery konie i oprawiony w srebro bat. Kiedy Juliusz został właścicielem stadniny, osobiście wyprawił się na wschód, gdzie spędził 2 lata (i 100 tys. dukatów) na poszukiwaniu koni do swojej hodowli. „Doskonały znawca starożytnych języków, nie trudno go było zastać, leżącego w stajni na perskim dywanie, w kożuchu podolskim, z fajką w ręku, zagłębionego, w księgach Homera“ [3]. Z Juliuszem Dzieduszyckim związany był słynny malarz koni Juliusz Kossak, gościnę w Jarczowcach znalazł także Wincenty Pol. Druga stadnina Dzieduszyckich znajdowała się w Jezupolu. Władysław Dzieduszycki sprowadził do niej konie angielskie. Po jego śmierci w 1868 r. stado uległo rozproszeniu pomiędzy inne hodowle. Po śmierci Juliusza (1885) konie z ze stadniny w Jarczowcach przeniesiono do Jezupola, gdzie stadnina przetrwała do 1914 r. Po I wojnie światowej niedobitki trafiły do Janowa Podlaskiego [3].

J. Kossak Polowanie w Poturzycy u Dzieduszyckich, 1855 r. W centrum obrazu – koń Bagdad pod Juliuszem Dzieduszyckim

Hodowle galicyjskie w dużej mierze pokrywały zapotrzebowanie wojska austriackiego na konie.

Większość stadnin kresowych została zniszczona w czasie rewolucji bolszewickiej i wojen 1918-20 r.r. (Antoniny, Peczara i Tulczyn Potockich, Szamrajówka, Staniszcza, Janiszówka i Uzin Branickich, Chrestówka-Sławuta Sanguszków, Sachny Burczak Abramowiczów). Stadniny zostały rozgrabione, podobnie jak magnackie rezydencje, których właściciele mieli szczęście, jeśli uszli z życiem. Nie zachowały się także konie ze Sławuty, stadniny będącej oczkiem w głowie księcia Romana Sanguszki, sam książę, który nie chciał opuścić majątku, został okrutnie zamordowany w 1917 r. przez rosyjskich żołnierzy.

Stadnina została wysłana w bezpieczniejsze strony. Nim wyruszyła w drogę, wszystkie konie zostały przeprowadzone pod oknami pałacu, aby książę, który właśnie wtedy był cierpiący, mógł je widzieć i z nimi się pożegnać.

J. Potocka, Dziennik z lat 1914-19

Pozostały jedynie wspomnienia o pełnych przepychu stajniach, wyposażonych w marmurowe żłoby, kryształowe lustra czy wschodnie kobierce. Z ponad 500 klaczy arabskich przed I wojną, w roku 1923 w Polsce zarejestrowano zaledwie 52 klacze.

źródła:

[1] Rozprawy c. k. galicyjskiego towarzystwa gospodarskiego, Tom 3, s. 109

[2] Jeździec i Hodowca r. 1923

[3] Jeździec i Hodowca, R. 6 (1927), Nry 27-38

http://www.polskiearaby.com

http://www.folbluty.org/

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest