Muzea Lwowa #2: Muzeum Przyrodnicze, odsłona 2

Pisałam już kilkakrotnie o Muzeum Przyrodniczym, które ma rodowód jeszcze XIX-wieczny (wywodzi się z dawnego Muzeum Dzieduszyckich). Muzeum to przez długi czas było zamknięte, aby otworzyć się ponownie po trwającym 20 lat remoncie w 2013 roku, po czym… zamknąć ponownie.

W zeszłym roku udostępniono w końcu do zwiedzania kilka sal, o czym pisałam w pierwszej części cyklu Muzea Lwowa. Nie pokazano wówczas jednak tego, co muzeum ma najcenniejszego – szkieletu mamuta i mumii włochatego nosorożca (można je było zobaczyć w 2013 roku, o czym pisałam we wpisie, w którym jest też historia Muzeum Dzieduszyckich.

W zeszłym roku otwarto w muzeum kolejną wystawę, poświęconą tym razem epoce lodowcowej. Odwiedziłyśmy ją z córką któregoś popołudnia, nie mając co ze sobą zrobić. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne – nowoczesna, multimedialna ekspozycja, z ekranami, na których można przełączać różne wersje językowe, gdzie oryginalne eksponaty przeplatają się z modelami, wizualizacjami i zapisami ciekawych rozmów. Innymi słowy – wow, zaskoczenie (pamiętacie, ze druczki w kasie mają jeszcze z minionej epoki). Niestety pomysłów nie starczyło na wiele – w drugiej sali sterczała smętnie w gablocie mumia nosorożca, a na krzesełku przysypiała pracownica, a w czwartej nie było prawie nic poza kilkoma przedoptopowymi kośćmi i figurkami: zionęło pustką. Minusem był także brak przewodników po ekspozycji – w kasie powiedziano nam, że „jak ładnie poprosimy”, to opowie nam pracownica (niestety, spała).

Mimo tych niedociągnięć warto iść popatrzeć na mumię nosorożca, w końcu nie tak wiele ich jest na świecie.

adres:

Teatralna 18;

czynne śr.-nd. 11-18.

bilety po 20 i 10 uah

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x