szkoła, sedes, Krym, dentysta

Przenieśliśmy Martę do drugiej szkoły.

Piszę „do drugiej”, a nie do innej, bo są do wyboru tylko dwie (polskie). Inne jakoś nie wchodzą w grę. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby chodziła do innej szkoły, niż polska. Może to część bycia „Polakiem grupowym”…? Bo polskiego można (?) nauczyć w domu, ale gdzie pozna innych Polaków? Tak, chyba o to chodzi. W każdym razie teraz jestem zmęczona i nie mam siły się nad tym zastanawiać.

Druga szkoła dlatego, że w pierwszej było jakoś malo… Polaków. W sumie tylko Agnieszka, której nikt nie lubił. Na przerwach dzieci rozmawiały po ukraińsku, po rosyjsku. Teraz przez pół roku nie będzie polonisty – „jakoś sobie poradzimy” – to polityka dyrekcji. Czy w drugiej szkole będzie lepiej? Nie wiem. Ale tam chodzi Władzio. I Andrzej. I Daria, i Paulina, i Karolek.

Dzisiaj pierwsze spotkanie z nauczycielką. Sympatycznie.

Marta: „A za dwa lata znów przepiszecie mnie do tej pierwszej szkoły?”

 

Potem odprowadziłam ją na zajęcia w kościele („wakacje z Panem Bogiem”) – po południu odebraliśmy ich, Martę i Władzia, okazało się, ze szykują jakieś przedstawienie, Władzio gra księdza. A naszego ulubionego rudego księdza już nie będzie, bo został „zesłany” do Kremeńczuka.

W międzyczasie spotkalam się z moim mężem, który miał dla mnie dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra była taka, że zbadał się w jakimś instytucie szykującym kadry olimpijskie, w którym pracuje jego kolega z liceum (absolwenci zdobyli 2 brązowe medale na olimpiadzie, co prawda jeden dla Azerbejdżanu) – i nie ma otyłosci, a jedynie nadwage; zła zaś, że za to badanie obiecał koledze przywieźć sedes do domu. Więc resztę dnia straciliśmy na odbiór i wożenie tego sedesu.

 

***

Pani Hala zaproponowała mi wyjazd na Krym. 2 tygodnie za 1000 euro. Odmówiłam. „Jak mogłaś tak zawieść panią Halę. Ona wierzyła w Ciebie”. No to przepraszam. Ale jednak nie, nie teraz. Byliśmy w kinie, i ta myśl nie dawała mi spokoju przez cały seans – że tracę szansę – teraz, albo nigdy. Może to głupio.

 

***

Jeden ząb (prawie) wyleczony – 3 kanały, 5 zdjęć rtg. 350 hrywien. Dentysta też nazywa się Igor Marianowicz.

 

 

 

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest