do szkoły

1 września.

Białe bluzeczki, granatowe spódniczki, kokardy we włosach.

Idziemy do nowej szkoły.

 

Kwiaty (tutaj się daje też na początek roku, nie tylko na koniec – dobrze, że mi Zuzia wczoraj powiedziała, a to byśmy od razu na starcie dali plamę), msza w Marii Magdalenie (bez nas), potem apel na podwórku, przemówienie konsula, prezesa towarzystwa polskiego, pani dyrektor. Do 24. szkoły chyba posyłali zawsze takie mniej ważne postacie. Potem spotkanie w klasie. Marta ma jedną koleżankę z poprzedniej szkoły, która też się przeniosła, drugą, też nową, zdązyła już poznać przed rozpoczęciem roku, i jeszcze dwie, które chodziły na „wakacje z Panem Bogiem”. Oczywiście nowa szkoła to jest stres, ale pani jest sympatyczna, a ja mam poczucie że dobrze zrobiłam – klasę obok chodzi Andrzej, z drugiej strony – Daria. Spotkaliśmy na rozpoczęciu roku wielu znajomych – m. in. Zuzię, p. Danusię i p. Elę z Władziem, p. Małgosię z Premiery, Edzia z żoną (jego syn chodzi do tej klasy, co Marta). Więc wszystko musi być dobrze.

polska szkoła we Lwowie

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest