
Użhorod. Horiańska rotunda.
Na obrzeżach Użhorodu, w dawnej wsi Horiany znajduje się zagadkowy obiekt – rotunda (obecnie stanowi prezbiterium dobudowanej do niej cerkwi). Niektórzy badacze szacują, że mogła powstać nawet w X-XI w., ale na pewno nie wiadomo o niej nic. Rotunda ma ściany grubości 2-2,5 m. w których znajduje się sześć półokragłych nisz. Podobne rotundy znajdują się na Węgrzech. Nawa pochodzi z XV w., wieża z XVII w., a w pocz. XX w. dobudowano drewnianą dzwonnicę. Przed wojną służyła jako kościół rzymskokatolicki, dziś należy do grekokatolików.
W XIX w. w czasie remontu przypadkowo odkryto pod tynkiem freski z XIV w. Niektórzy badacze utrzymują, że musiłą je malować ktoś ze właskiej szkoły renesansu, możliwe że z otoczenia Giotta. malowidła przedstawiają sceny z Nowego tesmatemtu. Być może włoskiego malarza przywiózł jeden z właścicieli Użhorodu, członek odsiadłej na Węgrzech włoskiej rodziny Drugethów. We wsi znajdowała się jedna z siedzib tej rodziny, byli oni także właścicielami zamków w Użhorodzie i Newickiego. Niedaleko od rotundy można zobaczyć pozostałości umocnień. Jedna z hipoztez mówi, że tu znajdował się pierwony użhorodzki zamek, przeniesiony na obecne miejsce po tym, jak rzeka Uż zmieniła koryto. Kiedy burza wywróciła jedno z drzew w okolicy, pod jego korzeniami znaleziono mnóstwo ludzkich kości.
Tym razem wyjątkowo nie mam swoich zdjęć, więc dodaję kilka z Wikipedii:













No przecież Użgorod to węgierski Ungvár, więc trop już mamy. Przyznam, że poza ziemiami polskimi w granicach współczesnej Ukrainy, węgierskie Zakarpacie fascynuje mnie mega max.
Z zewnątrz wygląda niepozornie, za to wnętrze niesamowite…